Niezmienność ludzka

Dotyczy Cytatu 35.

Dziś Wielki Piątek… Katolicy wspominają męczeńską śmierć Jezusa na krzyżu. Jak co roku chodzą się modlić do kościołów przy grobie Chrystusa, w międzyczasie przygotowując w kuchni potrawy na świąteczne stoły. Czy religijne przesłanie tego wyjątkowego dnia trafia do naszych serc? Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł odpowiedzieć na to pytanie twierdząco… Zapewne jest wielu, którzy gorliwie przeżywają tajemnice męki Pańskiej. Ale wystarczy obejrzeć się wokół siebie, włączyć TV na stację informacyjną, aby zobaczyć jaką nienawiścią zieją ci, którzy mienią się przykładnymi katolikami. I nie dotyczy to niestety tylko ludzi świeckich. Gdzie jest miejsce na pokorne rozmyślania o małości swojego istnienia, gdzie jest miejsce na uczciwość, wierność ideom, na prawdziwą miłość bliźniego? Wielki Piątek jest wspaniałą okazją do zrewidowania swojego życia, na podjęcie próby przyglądnięcia się sobie stając nieco z boku. Każdy ma dziś wyjątkową szansę na zrobienie spokojnego i dogłębnego rachunku sumienia, obiektywnej i krytycznej oceny swoich dokonań życiowych…
Ale dlaczego piszę to w kontekście Cytatu 35? Dlatego, że w pełni zgadzam się z Wielkim Cesarzem. Ludzie bez wątpienia będą postępować tak samo, choćbym pękł… Nie liczę już na zbawienną moc tajemnicy Wielkiego Piątku…
Na koniec dopełnię swój pesymizm jeszcze jednym cytatem z Marka Aureliusza: “…Zagłębianie ludzkiego życia przez czterdzieści lat jest tym samym, co przez dziesięć tysięcy”…
Jak co roku w ten dzień dołączam link do wspaniałego fragmentu „Passion” Petera Gabriela:

W Wielki Piątek

Plan_1„Śmierć jest wyzwoleniem od wszelkich cierpień i kresem, poza który nie sięgają nasze nieszczęścia i z powrotem wprowadza nas w ów stan spokoju w jakim trwaliśmy przed narodzeniem”. Tak pisze o śmierci Seneka w „O pocieszeniu do Marcji”.
Wielki Piątek to dzień zadumy nad śmiercią, a szczególnie nad chrześcijańską bohaterskością śmierci. Nie będę wątku „bohaterskości” śmierci rozwijał, bo nie jestem godzien podejmować się takiej rozprawy. Tym zagadnieniem bardziej lub mniej celnie, zajmują się ci, którym wydaje się, że są powołani do takich analiz, lub ktoś ich w tym takim przekonaniu utrzymuje, dając „zielone światło” często dla mało twórczych studiów na ten temat. Wielu jest też takich, dla których wielkopiątkowe rozważania bohaterskiej śmierci Jezusa są niepotrzebną stratą czasu – trzeba to również uszanować. Jeszcze inni uważają taką śmierć za mało bohaterską i konsekwentnie realizują swój plan, wysadzając ładunkami wybuchowymi swoje ciała w tłumie przypadkowych przechodniów, zabierając ze sobą z tego świata dziesiątki ofiar. Oni wierzą, że od razu znajdą się u boku Najwyższego. Twierdzą, że poprzez (tak bezsensowną z naszego punktu widzenia) własną śmierć, przypodobają się Bogu. Jak będzie naprawdę, tego nie możemy się dowiedzieć wcześniej, niż po naszym ostatecznym spotkaniu ze śmiercią. Wątpliwości i pytań tu można mnożyć w nieskończoność. Jedno jest pewne, że śmierć jest nieunikniona dla każdego człowieka… Myśl o niej jest przyczyną paraliżującego strachu i wielu obaw przed tym, co nieznane i ostateczne. Ale przecież każdy człowiek już nie żył przed swoimi narodzinami i nie było to traumatycznym przeżyciem… Nie pamiętamy momentu narodzin i nie będziemy pamiętać momentu śmierci, bo nas już nie będzie… Słowa Seneki, napawają nas nadzieją, są takim namacalnym argumentem przeciwko lękowi przed śmiercią. Nauka chrześcijańska daje nam jeszcze więcej nadziei, opartej na wierze w przesłanie zmartwychwstania.
Człowiek nie musi być wyznawcą żadnej wiary, aby przestać bać się śmierci. Ten strach na szczęście słabnie z upływem lat. Ale jest to uwarunkowane następującymi zasadami: trzeba żyć z otwartym umysłem, studiować mądre teksty, czytać biografie nieżyjących autorytetów, medytować – modlić się, mieć przez to pełną świadomość piękna życia i nieuniknionego jego końca.
Bardzo lubię w Wielki Piątek poddawać się zadumie egzystencjalnej. Polecam takie praktyki każdemu…
Dołączam do wpisu link do mojego ulubionego fragmentu płyty „Passion” Petera Gabriela (życzę miłej zadumy przy wspaniałej muzyce):