Jestem fotografem niecierpliwym…

 HistPrzeczytałem w wywiadzie z Karolem Nienartowiczem, zamieszczonym w kwietniowym wydaniu Digital  Camera, że „życie pokazuje, iż najlepsze zdjęcia robią ci, którzy wiedzą, gdzie i po co jadą”. Oczywista racja. Chcesz zrobić wspaniałe zdjęcia przygotuj się do nich perfekcyjnie: przeanalizuj mapy, prognozy pogody, odwiedź miejsca planowanych sesji, zrób swoisty rekonesans, załaduj plecak całym niezbędnym sprzętem, wykorzystaj tylko te dwie najcenniejsze złote godziny, itd, itp. A co jeśli jest się fotografem niecierpliwym..? Czy zdanym się jest jedynie na fotografię reportażową? Niestety jestem fotografem niecierpliwym… Cecha ta w moim przypadku niewątpliwie odnosi się nie tylko do mojego ulubionego hobby… I cóż zrobić z tym obciążeniem? Próbowałem zdyscyplinować się, poczynić profesjonalne przygotowania… Na nic to się zdało – jestem dalej fotografem niecierpliwym… Sam chyba nie wiem ile mnie ta niecierpliwość kosztuje w przeliczeniu na mistrzowskie ujęcia, niepowtarzalne kadry… Jednak dla mnie najważniejsza jest autentyczna wewnętrzna potrzeba, ten sygnał płynący z głębi duszy, kiedy oczy jakby inaczej zaczynają postrzegać otoczenie, kiedy świat układa się w moim mózgu w poszczególne obrazki – łapię szybko, energicznie za aparat i niecierpliwie wyzwalam migawkę – czasami coś z tego wychodzi…

stojaq vs walczak

15 listopada 2014 napisałem o stojaq(k)u. Dziś kontynuując temat kolejowo – parowy, nawiążę do rzekomej plotki dotyczącej powiązań stojaq(k)a z walczakiem. Żeby nie było, że kłamię za „Ciocią Wikipedią” zacytuję: „Kocioł parowozu służy do wytwarzania pary wodnej i składa się z dwóch zasadniczych części – walczaka (poziomego kotła cylindrycznego) i stojaka (kotła skrzyniowego), w którym umieszczone jest palenisko. Z przodu walczaka znajduje się dymnica, nad którą jest komin. Przez walczak kotła przechodzą, od paleniska do dymnicy, liczne rury ogniowe, którymi gorące gazy uchodzą do komina, podgrzewając wodę w walczaku.” I tak dalej. Dla mnie najistotniejszym jest fragment o niezwykle ważnej roli, jaką obie części pełnią w budowie i pracy kotła parowozu. Zatem bez pierwszego nie ma funkcji drugiego i na odwrót. Bywają też sytuacje, gdy obie części nie działają należycie i wtedy dochodzi do poważnych awarii, np.: parowóz Ol 49-7 – „…We wtorek 8 listopada 2011 doszło do rozszczelnienia kotła w miejscu łączenia stojaka z walczakiem…” (zapis historyczny za http://www.parowozy.com.pl). Inny cytat:  „Części składowe kotła stykające się z ogniem lub gazami spalinowymi powinny być zawsze pokryte warstwą wody. Przepisy ustalają, że najmniejsza dopuszczalna warstwa wody wynosi 100 mm. Aby 100 mm warstwa wody mogła być utrzymana również w najniekorzystniejszych warunkach, które występują, gdy woda częściowo spływa ze stojaka do walczaka przy jeździe po dużych spadkach, górna część płaszcza skrzyni ogniowej podniebienia jest zwykle skośnie nachylona do tyłu. Następstwem zbyt niskiego poziomu wody są uszkodzenia kotła – zrywanie (pękanie) zespórek i ściągów, wydęcia, a nawet pękania blach.” – źródło: http://www.covalus.ovh.org.

Dołączając do wpisu zdjęcia z wnętrza parowozu, mam poczucie spełnionej obietnicy: udowodniłem powiązania pomiędzy stojak(q)iem i walczakiem.

P.S.

Znane mi są również powiązania poza kolejowo – parowe obu wymienionych wyżej bohaterów. Role i zadania obu prawie jak w parowozie, lecz … awaria trwa…

stojaq(k) pozdrawia walczaka…

Stojaq

OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Dobrze… Czas zatem na wyjaśnienie, o co chodzi z tym „stojaqiem”. Albo inaczej… co ma wspólnego parowóz z autorem Strefy Stojaqa? Niejedna osoba pewnie zna związki moje z koleją, ale dlaczego ”stojaq”?
Bardzo proszę, oto odpowiedź:
Podstawowa konstrukcja kotła parowozowego wywodzi się od kotła zaprojektowanego przez Stephensona dla parowozu Rocket i nie zmieniła się zbytnio do dzisiaj, poddana została jedynie różnym modyfikacjom, dzięki czemu zwiększyła swoją moc i wymiary. W budowie takiego kotła można wyróżnić trzy zasadnicze elementy:

  • stojak,
  • walczak,
  • dymnica.

Stojak, czyli kocioł skrzyniowy, mieści w sobie skrzynię ogniową. Górną część skrzyni ogniowej stanowi sklepienie paleniska, w nowszych konstrukcjach oparte na rurach cyrkulacyjnych. Od dołu skrzynię ogniową zamyka ruszt, pod którym umieszczony jest popielnik. Przód stojaka stanowi ściana sitowa, łącząca skrzynie ogniową z walczakiem.
Z punktu widzenia odporności na wysokie ciśnienie i temperaturę, kształt stojaka jest zdecydowanie niekorzystny. Wymusiło to jego usztywnienie, poprzez zastosowanie setek zespórek łączących ściany skrzyni ogniowej z płaszczem stojaka. W większych kotłach, w których są zbyt duże różnice rozszerzalności cieplnej płaszcza stojaka i skrzyni ogniowej, stosowano w newralgicznych miejscach zespórki przegubowe lub kotwy ruchome.
Konstrukcja stojaka oparta na zespórkach była wystarczająco skomplikowana by zmotywować konstruktorów do poszukiwania rozwiązań prostszych. Alfred Belpaire skonstruował stojak o płaskim sklepieniu skrzyni ogniowej, co znacznie uprościło system zespórek. Kocioł taki był rozpowszechniony głównie w Wielkiej Brytanii, Belgii i Francji, ale stosowany był m.in. też w Niemczech (np seria 58 – na PKP Ty1) i w Polsce (tylko seria Ty23). Parowozy z kotłem Belpaire’a wyróżniały się charakterystycznym prostopadłościennym kształtem stojaka.
Może wystarczy tyle informacji. Ale dlaczego na końcu jest „q”? A dlatego, aby związek z koleją nie był stuprocentowy. Wysyłam przy okazji plotkę w eter, że być może kiedyś napiszę o powiązaniach z kolejnym elementem kotła – walczakiem…?