„Alter”

Właśnie ukazała się moja nowa książka pt. „Alter”. Po dwóch częściach „Przypadków Juliana” to trzecia powieść, którą napisałem. Tym razem bohaterem jest Jakub, fotograf, który po dłuższej przerwie odkurza aparat i wraca do swojego hobby. Nie przychodzi mu to jednak łatwo. Boryka się z trudną przeszłością i skomplikowaną teraźniejszością. Wielość wartkich niezależnych i przecinających się wątków przyciąga uwagę czytelnika. Czy tytułowy Alter to postać, czy też rzecz, przedmiot…? Warto znaleźć odpowiedź na to pytani. Książkę tę, jak i pozostałe pozycje mojego autorstwa można nabyć w księgarni internetowej: www.stotom.sklep.pl.
Zapraszam również na stronę autorską: www.jacekdelt.com
Oto krótki fragment książki: „W głośnikach rozstawionych w salonie miarowo dudnią niskie tony riffów gitar Daniela Gildenlöwa i Ragnara Zolberga. Ciężki prog metal jest częstym gościem w odtwarzaczach Jakuba Wileckiego. Siedząc za biurkiem, chłonie dźwięki muzyki i oddaje się swojej drugiej, lecz nieco zaniedbanej pasji. W chwili, gdy w kolejnym utworze najnowszej płyty Pain of Salvation łagodne nuty zamieniły się w ciężkie, metalowe, zerka w okno i zadaje sobie pytanie: – Nie wiem, jak to możliwe. Im jestem starszy, tym mocniej mój gust podąża w stronę bardzo, ale to bardzo ciężkiej muzyki. Ścieżka tekstowa albumu nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Z muzyką tworzy dość mroczną atmosferę. Z głośników wydobywają się mocne słowa, współbrzmiąc z donośnymi dźwiękami dwóch gitar, basu, keyboardów i perkusji:
„The things we humans say to survive
The promises we make
The lies we tell
The vows we take
The battles we all win to survive
The prices we will pay
Though we all know
We will lose one day””.
POLECAM!!!

I co dalej?

Właściwie to miałem zamiar ten wpis opublikować wcześniej, gdy zachodziły odpowiednie okoliczności ku temu. Teraz temat jest już trochę nieaktualny, lecz jak znam życie, pojawi się na tapecie niebawem. O czym to miałem pisać? O braku konsekwencji…
Spośród niewątpliwie obszernej listy moich wad, jedną z najbardziej mi doskwierających jest właśnie brak konsekwencji… Jestem typem człowieka o charakterze zadaniowym. Zaplanować, zebrać stosowne środki, zrealizować zadanie i… znudzić się tym, co zrobiłem. Niestety tak jest ze wszystkim: z pracą, gdzie byłem wykonawcą niestandardowych i trudnych projektów, z fotografią, z czynnym uczestnictwem w Galerii Świata Obrazu, z pisaniem blogów, z pisaniem książek… Najpierw wielki zapał, potem totalne oddanie się projektowi, a na końcu… znudzenie. Czy ktoś z Was też tak ma…?
Ostatnio zmobilizowałem się i pojawiły się nowe zdjęcia, nowe wpisy na blogu, zacząłem pisać kolejną książkę. Robię to z wielką radością, znowu czuję entuzjazm. Oby tym razem ten stan rzeczy trwał jak najdłużej.
Być może powodem mojego braku konsekwencji jest zbyt wiele sroczych ogonów, za które pociągam…? To jest bardzo prawdopodobne, dlatego też postanowiłem zrobić przegląd swoich aktywności i ograniczyć się tylko do tych najważniejszych. A zatem:
– Niniejszy blog („Strefa Stojaqa”) będzie kontynuowany jako jeden z naważniejszym moich projektów,
– Pisanie – to, co lubię najbardziej… Jest już zalążek czwartej książki, więc życzcie mi powodzenia,
– Fotografia – moje hobby i nie mogę się z nim rozstać. Chociaż jestem mniej aktywny fotograficznie, to trzymanie przy oku wizjera mojego „Olka” sprawia mi nadal ogromną frajdę.
– Galeria Świata Obrazu – za długo się znam z moimi Przyjaciółmi – Galernikami, żebym się miał z nimi pożegnać. Pierwsze swoje zdjęcie umieściłem tam 3 maja 2013 roku (niedługo stuknie pięć lat).
Niestety przyszedł czas na pożegnanie się z „blogiem bezglutenowym”… Pod znakiem zapytania stawiam też stronę fotograficzną www.fotostojaq.com i pisarską www.jacekdelt.com
Przy okazji pozdrawiam moich przyjaciół z galerii Świata Obrazu i przepraszam ich za zbyt małą ilość komentarzy. Pozdrawiam też wszystkich Gości odwiedzających Strefę Stojaqa.
A zatem – do dzieła…