Drugie spotkanie autorskie

Wczoraj, tj. 9 listopada w godzinach popołudniowych odbyło się drugie spotkanie z moimi czytelnikami. Podobnie, jak za pierwszym razem, zorganizowane zostało przez Dom Kultury i Bibliotekę Miejską w Wąbrzeźnie.
W przemiłej, kawiarnianej atmosferze rozmawialiśmy o mojej drugiej książce „Przypadkach Juliana ##”, będącej kontynuacją debiutanckiej powieści. Zostałem zaszczycony obecnością wielu mieszkańców Wąbrzeźna, spośród których wymienię Panów Burmistrzów oraz Pana Starostę Powiatu Wąbrzeskiego. W swobodnej i luźnej rozmowie wymienialiśmy się poglądami, doświadczeniami i przygodami z lat, które opisane zostały przeze mnie w książce.
Na koniec spośród Gości, którzy zakupili moje książki przed i w trakcie spotkania, przeprowadzone zostało losowanie nagrody ufundowanej przeze mnie, tj. dwóch biletów na koncert coverbandu, grającego muzykę grupy Pink Floyd.
Potem było tradycyjne wypisywanie dedykacji oraz luźne, kuluarowe dyskusje.
Bardzo dziękuję za zorganizowanie spotkania Pani Aleksandrze Kurek i Pani Gizeli Pijar oraz Wydawnictwu STOTOM.
Chętnych do nabycia mojej twórczości kieruję na strony: http://allegro.pl/jacek-delt-przypadki-juliana-nowosc-2017-i6851414503.html i http://allegro.pl/jacek-delt-przypadki-juliana-pakiet-2-czesci-i6851436055.html. Książki można również zamawiać za pośrednictwem adresu mailowego, znajdującego się w zakładce „kontakt”.

Pisarskie przemyślenia

„Moja pierwsza książka została przyjęta bardzo pozytywnie, a w niektórych kręgach wręcz zaskakująco entuzjastycznie“.
Powyższe zdanie brzmi jak informacja o super wydawnictwie, które stutysięcznym nakładem zrobiło furorę w świecie książek. Prawda jest inna: książka wydana niewielkim nakładem dotarła najpierw do najbliższych, a potem do wąskiego grona odbiorców spoza rodziny. Wyrażam wdzięczność wszystkim tym, którzy ją nabyli i przeczytali. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu zainteresowania się moją twórczością.
Ale jakoś nie widzę szans na większy sukces komercyjny w najbliższej przyszłości…
Czy reakcja rynku na moją powieść jest adekwatna? Oczywiście tak. Po pierwsze: nie jestem znanym pisarzem, którego powieści schodzą na pniu z półek księgarskich. Po drugie: nie jestem numerem jeden dla wydawnictwa, które wzięło mnie pod skrzydła. Po trzecie: wydawnictwo nie dysponuje takim budżetem, który zapewniłby właściwą promocję książki. W związku tym z pokorą odnoszę się do niezmiennej w swej treści informacji płynącej z wydawnictwa: „nie ma potrzeby dodruku…”
Pojawia się w tym momencie zasadnicze pytanie: pisać dalej, czy dać sobie spokój?
Pisać, oczywiście, że pisać…!
W historii literatury są różne przykłady motywacji, którą kierowali się lub kierują pisarze, tworząc swoje dzieła. Są tacy, którzy po pierwszym sukcesie komercyjnym piszą dalej dla kasy. Mało tego, zaczęli z pisania żyć… Jak nie będą wydawać nowych hitów, to nie będą mieli z czego zapłacić za światło…
Inni będą na pisaniu budować swoją potęgę ekonomiczną. Kupią kolejny dom i jeszcze lepszy samochód…
Są też tacy pisarze, którzy w zasadzie są zawodowo i ekonomicznie ustawieni i piszą mając w perspektywie powiększenie swoich zasobów.
Jeszcze inni będą pisać, pisać, pisać aby zarobić…, a i tak nikt nie wyda ich książek, oni dalej będą egzystować w swoim ubogim świecie.
Ale znam też przypadki osób, które piszą bo chcą, bo muszą, bo jest to ich pasja, bo pisząc przenoszą się do swojego świata i guzik ich obchodzi, czy ktoś wyda ich książkę i czy w ogóle ktoś ją przeczyta. Tworzą i żyją dla samej twórczości. Nie piszą tego, co czytelnik chce przeczytać, lecz to, co wypływa z ich serca.
Która twórczość jest mi bliższa? Ta pisana z głębi samego siebie…
Jestem w szczęśliwej sytuacji, że mam możliwość pokrycia kosztów wydawniczych własnymi środkami. Wiem jak trudno się przebić w wydawnictwie, licząc na sfinansowanie kosztów wydania swojego dzieła. Ja nie muszę się borykać z takimi dylematami. Piszę i płacę sam za siebie…
Jest jeszcze inne pytanie: czy moje kolejne książki będą „poczytne”? Ktoś zapyta: co to znaczy poczytność? Czy to jest dziesięciu odbiorców, czy stu? A może tysiąc lub dziesięć tysięcy? Odpowiem krótko i jednoznacznie: każda osoba, która poświęci swój czas na przeczytanie książki, której jestem autorem, jest dla mnie bezcenna… To jest już „poczytność“ z mojego punktu widzenia. I to jest pierwszy powód, dla którego będę dalej wydawał swoją twórczość. Drugi powód, to ogromna satysfakcja z dokończenia dzieła. Całe życie jestem fanem dzieł skończonych. Podjąć się czegoś i to skończyć, to wielka frajda… Trzeci powód to możliwość tworzenia. Jestem stworzony do tworzenia… Nigdy nie lubiłem demontażu, demolki, rozbiórki, likwidacji. Uwielbiam uczestniczyć w procesie tworzenia. Tak było zawsze i tak pozostanie…

Geneza powstania książki „Przypadki Juliana #”

okladka_mala_do_jedynki_v1Wolny czas, który znienacka się pojawił po ograniczeniu aktywności biznesowej, przeznaczyłam na fotografię i pisanie… Piszę już od dłuższego czasu, do tej pory głównie do szuflady (najpierw tej „analogowej”, później do „elektronicznej”). Potem pojawił się blog www.stojaq.com, a po nim książka. Marzyłem o tym, aby poczuć jak to jest, kiedy z drukarni odbiera się paczki wypełnione, pachnącymi świeżą farbą, książkami, których treść jest mi tak bliska… Postanowiłem spełnić swoje marzenie, budując i konsekwentnie realizując swój własny plan wydawniczy. Udało się…!
Miałem nadzieję, że własne doświadczenia i obserwacje życia mieszkańców małego miasta powiatowego mogą być ciekawym tematem na powieść. Treść książki, mojego debiutu literackiego, to efekt wspomnień czasów mojej młodości – faktów pomieszanych z dużą dawką fikcji. Były to czasy mojego szczęśliwego dzieciństwa i dorastania. I właśnie atmosferę tamtych lat postanowiłem opisać w „Przypadkach Juliana #”. Fabuła zawiera przykłady zawiłości ludzkich losów, których scenariusze napisała druga wojna, a następnie PRL.  Nie jest ona bynajmniej objawem tęsknoty za czasami ustroju totalitarnego, lecz próbą pokazania jego „totalitaryzmu” z perspektywy zwykłego człowieka, pochodzącego z prowincji. Dla uatrakcyjnienia fabuły i wzmocnienia jej dynamiki i wartkości, wprowadziłem zasadę przeplatających się wątków historycznych i współczesnych, które z pozoru luźno powiązane połączyłem w przemyślaną całość.
Polecam
Jacek Delt

„Przypadki Juliana #”

okladka_mala_do_jedynki_v1W dniu dzisiejszym ukazała się moja debiutancka powieść p.t. „Przypadki Juliana #”. Praca nad nią przyniosła mi wiele radości i satysfakcji. Trzymanie w dłoni skończonego dzieła, zmaterializowanego wydrukowaną książką, jest wprost fantastyczne…!!! Oto jej fragment:

„Był maj 1959 roku. W kilkunastotysięcznym Brzeźnie, spokojnym mieście gdzieś na ziemi chełmińskiej, mieszkańcy toczyli zwyczajne życie, nie bacząc ani na wewnątrzkrajowe, ani na geopolityczne uwarunkowania po II wojnie światowej. Wszędzie, a nawet tu, w tym uroczym małym miasteczku, zauważało się zbawienne skutki odwilży po śmierci baćki Stalina. Centralnym miejscem Brzeźna był kwadratowy rynek, wokół którego majaczyły zwarto zabudowane kamienice. W każdej z nich na parterze mieścił się sklep lub punkt usługowy któregoś z brzeskich rzemieślników. Na środku rynku stał pomnik żołnierzy poległych w wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej. Ławeczki ustawione wzdłuż rynkowych skwerków dawały odpoczynek zmęczonym piechurom. Na każdym rogu rynku pogawędki urządzały tutejsze błękitne ptaki, ze słynnym w całym mieście Józiem. Po drugiej stronie przechadzała się kolejna unikatowa postać – niepełnosprawny umysłowo Antek, który wydawanym z gardła specyficznym odgłosem oznajmiał niechybną zmianę pogody.”

Chętnych do nabycia tej pozycji odsyłam do strony: http://allegro.pl/show_item.php?item=6595915855. Zapraszam też na stronę: http://www.jacekdelt.com

Wszystkim czytającym życzę miłej lektury… 🙂