stojaq vs walczak

15 listopada 2014 napisałem o stojaq(k)u. Dziś kontynuując temat kolejowo – parowy, nawiążę do rzekomej plotki dotyczącej powiązań stojaq(k)a z walczakiem. Żeby nie było, że kłamię za „Ciocią Wikipedią” zacytuję: „Kocioł parowozu służy do wytwarzania pary wodnej i składa się z dwóch zasadniczych części – walczaka (poziomego kotła cylindrycznego) i stojaka (kotła skrzyniowego), w którym umieszczone jest palenisko. Z przodu walczaka znajduje się dymnica, nad którą jest komin. Przez walczak kotła przechodzą, od paleniska do dymnicy, liczne rury ogniowe, którymi gorące gazy uchodzą do komina, podgrzewając wodę w walczaku.” I tak dalej. Dla mnie najistotniejszym jest fragment o niezwykle ważnej roli, jaką obie części pełnią w budowie i pracy kotła parowozu. Zatem bez pierwszego nie ma funkcji drugiego i na odwrót. Bywają też sytuacje, gdy obie części nie działają należycie i wtedy dochodzi do poważnych awarii, np.: parowóz Ol 49-7 – „…We wtorek 8 listopada 2011 doszło do rozszczelnienia kotła w miejscu łączenia stojaka z walczakiem…” (zapis historyczny za http://www.parowozy.com.pl). Inny cytat:  „Części składowe kotła stykające się z ogniem lub gazami spalinowymi powinny być zawsze pokryte warstwą wody. Przepisy ustalają, że najmniejsza dopuszczalna warstwa wody wynosi 100 mm. Aby 100 mm warstwa wody mogła być utrzymana również w najniekorzystniejszych warunkach, które występują, gdy woda częściowo spływa ze stojaka do walczaka przy jeździe po dużych spadkach, górna część płaszcza skrzyni ogniowej podniebienia jest zwykle skośnie nachylona do tyłu. Następstwem zbyt niskiego poziomu wody są uszkodzenia kotła – zrywanie (pękanie) zespórek i ściągów, wydęcia, a nawet pękania blach.” – źródło: http://www.covalus.ovh.org.

Dołączając do wpisu zdjęcia z wnętrza parowozu, mam poczucie spełnionej obietnicy: udowodniłem powiązania pomiędzy stojak(q)iem i walczakiem.

P.S.

Znane mi są również powiązania poza kolejowo – parowe obu wymienionych wyżej bohaterów. Role i zadania obu prawie jak w parowozie, lecz … awaria trwa…

stojaq(k) pozdrawia walczaka…

Historia zdjęcia cz. 9

© 2014 by stojaq OM-D E-M1, 22 mm, f/9.0, 1/60 s, ISO 200

© 2014 by stojaq
OM-D E-M1, 22 mm, f/9.0, 1/60 s, ISO 200

Wykolejnica – „jest to przyrząd w kształcie głowicy o skośnej powierzchni, pomalowany na czerwono, który w normalnym położeniu zamyka tor, a przy wjeździe na niego taboru powoduje wykolejenie. Przejazd taboru po torze zaopatrzonym w wykolejnicę może nastąpić tylko wówczas, gdy jest ona otwarta.” Jest to cytat z „kultowego” wydawnictwa autorstwa Tadeusza Moroczkowskiego z 1956 roku pt. „Nastawniczy. Podstawowe wiadomości dla nastawniczych.

„Pomimo ostrego światła, odbijającego się od wierzchniej płaszczyzny tego „przyrządu”, przez co nie udało mi się odtworzyć koloru tej płaszczyzny, postanowiłem zdjęcie jednak opublikować. Wykolejnica założona na tor wygląda rzeczywiście groźnie, jednak dzięki niej udało się zapobiec niejednej katastrofie. Chroni przed zbiegnięciem taboru na sąsiednie tory, po których odbywa się ruch kolejowy. Jednak założona na tor wtedy, gdy nie powinno jej tam być, może spowodować niezaplanowane wykolejenie taboru, czyli wielki problem dla kolejarzy…
Wykolejnica może też być symbolem odnoszącym się do życia poza koleją… Może być symbolem zejścia na bezdroża bezprawia, działań wrogich w stosunku do innych ludzi lub środowiska naturalnego, może być też symbolem zejścia (wykolejenia) na bezdroża niebezpiecznych uzależnień. Patrząc przez pryzmat wykolejnicy w perspektywę toru, można sobie wyobrazić skutek nieuchronności jej działania…
Załączone do wpisu zdjęcie jest zapowiedzią cyklu „kolejowe impresje”, który pojawi się niebawem na stronie http://www.fotostojaq.com.

Stojaq

OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Dobrze… Czas zatem na wyjaśnienie, o co chodzi z tym „stojaqiem”. Albo inaczej… co ma wspólnego parowóz z autorem Strefy Stojaqa? Niejedna osoba pewnie zna związki moje z koleją, ale dlaczego ”stojaq”?
Bardzo proszę, oto odpowiedź:
Podstawowa konstrukcja kotła parowozowego wywodzi się od kotła zaprojektowanego przez Stephensona dla parowozu Rocket i nie zmieniła się zbytnio do dzisiaj, poddana została jedynie różnym modyfikacjom, dzięki czemu zwiększyła swoją moc i wymiary. W budowie takiego kotła można wyróżnić trzy zasadnicze elementy:

  • stojak,
  • walczak,
  • dymnica.

Stojak, czyli kocioł skrzyniowy, mieści w sobie skrzynię ogniową. Górną część skrzyni ogniowej stanowi sklepienie paleniska, w nowszych konstrukcjach oparte na rurach cyrkulacyjnych. Od dołu skrzynię ogniową zamyka ruszt, pod którym umieszczony jest popielnik. Przód stojaka stanowi ściana sitowa, łącząca skrzynie ogniową z walczakiem.
Z punktu widzenia odporności na wysokie ciśnienie i temperaturę, kształt stojaka jest zdecydowanie niekorzystny. Wymusiło to jego usztywnienie, poprzez zastosowanie setek zespórek łączących ściany skrzyni ogniowej z płaszczem stojaka. W większych kotłach, w których są zbyt duże różnice rozszerzalności cieplnej płaszcza stojaka i skrzyni ogniowej, stosowano w newralgicznych miejscach zespórki przegubowe lub kotwy ruchome.
Konstrukcja stojaka oparta na zespórkach była wystarczająco skomplikowana by zmotywować konstruktorów do poszukiwania rozwiązań prostszych. Alfred Belpaire skonstruował stojak o płaskim sklepieniu skrzyni ogniowej, co znacznie uprościło system zespórek. Kocioł taki był rozpowszechniony głównie w Wielkiej Brytanii, Belgii i Francji, ale stosowany był m.in. też w Niemczech (np seria 58 – na PKP Ty1) i w Polsce (tylko seria Ty23). Parowozy z kotłem Belpaire’a wyróżniały się charakterystycznym prostopadłościennym kształtem stojaka.
Może wystarczy tyle informacji. Ale dlaczego na końcu jest „q”? A dlatego, aby związek z koleją nie był stuprocentowy. Wysyłam przy okazji plotkę w eter, że być może kiedyś napiszę o powiązaniach z kolejnym elementem kotła – walczakiem…?

Impresje kolejowe

Kolejowy start

OLYMPUS DIGITAL CAMERASobota – 12 kwietnia 2014 roku. Dzień wyjątkowy, bo w większości spędzony w wagonie pociągu Ko-Piernik. Tego dnia widziałem rekordową liczbę fotografujących ludzi. To była setka, jeśli nie tysiące. Jeszcze nigdy nie widziałem tyle odpalonych aparatów, tylu modeli, rodzajów – od smatrfonów, przez zwykłe kompakty, bezlusterkowce, APS-C do pełnej klatki, z nadłuższymi obiektywami świata. Ko-Piernik to sprawił…!

W taki oto sposób pojawia się na Fotosferze pierwszy wpis o tematyce kolejowej. Kolej ma w sobie coś romantycznego (oczywiście jeśli wyłączymy z tego biznes, politykę, związki zawodowe, UTK, itp…). Kolej jest ze mną, a ja przy niej, od 30 lat. Postaram się, aby na Fotosferze była ona troszkę tajemnicza, przyjazna, nietuzinkowo pokazana ….

A dołączone zdjęcie? Wnętrze parowozu Ol49, spalającego dziennie ok 3 ton węgla i zamieniającego w parę ok 30 metrów sześciennych wody. Na zdjęciu służbowy rozkład jazdy maszynisty zawieszony wśród wielu mierników, liczników, kranów, zaworów i innych nieodgadnionych, tajemniczych przyrządów.
OL49

OL49, OM-D E-M1, 64mm, f/3.5, s 1/10