05 lutego 2016 r

Czasami jest tak, że wena fotograficzna przygłuszona zostaje zaskakującymi i niepożądanymi sytuacjami życiowymi i patrzenie kreatywne przez wizjer aparatu staje się wręcz niemożliwe…
Ale od czego mam niezawodną elektroniczną szufladę…?
Dziś zdjęcia ptaka, który nad brzegiem rzeki Reuss w Lucernie wygrzewa się w kwietniowym słońcu. Ale jak widać na drugim zdjęciu, wygrzewanie było tylko przerywnikiem w poszukiwaniach materiału do wyścielenia gniazda, gdzie już niebawem dojdzie do miłosnych zalotów, a potem na puszystym piórku zamieszkają pisklęta.
U nas dalej zima, choć o zabarwieniu wiosennym. Już niedługo podobne widoki zagoszczą u nas i pewnie wena powróci z wiosenną siłą…

Zdjęcie nr 38

Oto przykład mało starannego zastosowania małej głębi ostrości. Jaki był cel takiego zabiegu? Rozmycie tła. Przysłona f/2.8 dawała szansę uzyskania zamierzonego efektu. Ale cóż – niestety – nóżka grzybka już nie znalazła się w zasięgu ostrości, a do tego niechcący w polu ostrości znalazł się listek i jakieś niechciane sosnowe igiełki. Za to spory fragment kapelusza muchomorka wyostrzył się nawet przyzwoicie. Pomimo tych i wielu innych wad tego zdjęcie, mam do tego grzybkowego portretu słabość, dlatego dzielę się tym zdjęciem z Wami – mili blogowi Goście.

Zdjęcie nr 37

Weneckie klimaty

Dziś dzień wspomnień. W cyfrowej szufladzie posiadam jeszcze wiele zdjęć, które są moimi „podróżnymi zdobyczami”. Lubię do nich wracać tym bardziej, że na kolejną taką podróż przyjdzie mi jeszcze długo poczekać. Dziś zdjęcie z serii „weneckie_klimaty”.  Słońce mocno kontrastowe lekko opanowałem w cyfrowej ciemni, a dodanie filtru Dark Contrasts z Color Efex Pro 4 podniosło dynamikę obrazu, tworząc troszkę nierzeczywisty obraz.

Zdjęcie nr 35

Locarno – miasto w południowej (prawie włoskiej) części Szwajcarii, w kantonie Ticino. Jest najniżej położonym miastem w Szwajcarii (ok 200 m n.p.m.) Tu już czuje się klimaty włoskie, a nie szwajcarskie… Miasto liczy ok 14 tysięcy mieszkańców. W roku 1925 parafowano tu tzw. Traktaty Lokareńskie, a od 1948 roku odbywa się na Piazza Grande Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Dzięki malowniczemu położeniu nad jeziorem Maggiore, miasto i okolice odwiedzają turyści z całego świata.
Oto pierwsze zdjęcie z moich odwiedzin tego pięknego zakątka.
© 2015 by stojaq OM-D EM-1, 40 mm, f/5.0, 1/1000 s

© 2015 by stojaq
OM-D EM-1, 40 mm, f/5.0, 1/1000 s

Zdjęcie nr 34

Maski… Uprzedzam – mam tego więcej !!! Ale ta działa na mnie wyjątkowo… Ma coś wyjątkowego w sobie… Niestety, fotografowanie masek poprzedzone jest niechetną zgodą sprzedawców, zatem fotka zrobiona naprędce („jestem fotografem niecierpliwym”). Nie zmieściły sie w kadrze wszystkie pióra tego piękna, ale pomimo tego warto było… Mam nadzieję, że tak uważają też Goście mojego bloga. Zdjęcie, jak zwykle w trakcie wyprawy, wykonane Olympusem OM-D E-M1, niezawodnym, lekkim i nieocenionym…

© 2015 by stojaq OM-D EM-1, 40 mm, f/5.6, 1/6 s

© 2015 by stojaq
OM-D EM-1, 40 mm, f/5.6, 1/6 s

Zdjęcie nr 33

Dlaczego ma to być „historia zdjęcia”, jeśli każde zdjęcie jest (albo powinno być) historią czegoś, kogoś..?  Zostawiam zatem w tytule tylko to, co historię stara się uwiecznić. Każde zerknięcie na zdjęcie jest powrotem do historii, która została uwieczniona.
Dziś o „masce” – symbolu schowania swojego prawdziwego ja w celu osiągnięcia tego, co bez jej nałożenia nie byłoby możliwe. W każdej kulturze pojawiają się maski, ale chyba najpiękniejsze i najbardziej znane są te z Wenecji. Czy noszenie maski, to jedynie zakladanie jej realnej postaci na twarz? Według mnie – nie. Każdy z nas zakłada ciagle „maski”, chroniąc tak naprawdę to, co się dzieje w naszym „wnętrzu”. Choć nie są one przedmiotem realnym, zbudowane są przecież z grymasów i stosownych napięć naszych mięśni twarzy. Te naturalne maski mogą służyć dobrej sprawie lub być kamuflażem nieszczerych intencji. Jakoś z wiekiem uczę się odróżniać jedne od drugich… Najbardziej obawiam się naturalnych masek ludzi mających tzw „podwójne życie”, z których jedno jest dla „pospólstwa”, drugie dla „wybrańców”.
Naturalne maski mogą też być sygnałem wydawanym przez cierpiącego człowieka, mogą być wyrazem miłości i szacunku, nienawiści i pogardy, czułości i troskliwości, wołaniem o pomoc…
Uczmy się czytać z masek nakładanych przez ludzi, to pożyteczna umiejętność…
© 2015 by stojaq OM-D EM-1, 58 mm, f/10, 1/320 s

© 2015 by stojaq
OM-D EM-1, 58 mm, f/10, 1/320 s

Historia zdjęcia cz. 32

Rejs zakończony… Stateczki, niczym w Wenecji, kursują jak tramwaje pomiędzy miejscowościami położonymi malowniczo wokół Jeziora Czterech Kantonów. Każdy rejs rozpoczyna się i kończy w porcie w Lucernie. Naszym celem była miejscowość Weggis – gmina i miasto, liczące ok 4 tys mieszkańców, z czego ponad 80% to Szwajcarzy. W Weggis w 2006 roku piłkarska reprezentacja Brazylii przygotowywała się do mistrzostw swiata, rozgrywanych w Niemczech. Bardzo piękna, malownicza miejscowość, z umiarkowanym klimatem, idealnie pasująca do leniwego spędzania rentierskich lat… Oczywiście pod warunkiem posiadania szwajcarskiego majątku (może gdzieś tam mieszka Kwinto..?). Na zdjęciu nasz statek odpływa w dalszy rejs, po wysadzeniu podróżnych na nadbrzeżu Weggis. Bez zdejmowania długiego obiektywu, w najkrótszej jego ogniskowej (75 mm) udało się wkomponować statek w kadr udekorowany wiosenną zielenią drzew.

© 2015 by stojaq OM-D EM-1, 75 mm, f/7.1, 1/8000 s

© 2015 by stojaq
OM-D EM-1, 75 mm, f/7.1, 1/8000 s

Historia zdjęcia cz. 31

Do zdjęć z Lucerny będę jeszcze powracał. Piękne i urokliwe to miasto, a wspomnienia po wizycie tam pozostawiły wiele pamiątek w postaci fotograficznych kadrów. Tymczasem w trakcie podróży statkiem po Jeziorze Czterech Kantonów z Lucerny do Weggis widoki zapierały dech w piersiach. Trudno jest na zdjęciach oddać piękno, które widzi oko ludzkie, tym bardziej, że Słońce świeciło południowym, ostrym blaskiem, a ciepłe powietrze powodowało unoszenie się delikatnej mgiełki nad powierzchnią jeziora. Dołączam do wpisu zdjęcie, które pokazuje piękno, wielkość i surowość Alp Szwajcarskich w kontraście do kruchości i „mizerności” ludzkiego ciała zawieszonego na motolotni.
Zdjęcie zrobione nieodłącznym Olympusem, ale tym razem z przypiętym obiektywem 75-300, tego samego producenta – obiektywu nie najwyższej jakości, krytykowanego przez wielu znawców, ale dającego wiele uciechy w amatorskiej fotografii. Zdjęcie to, podobnie jak poprzednie z Lucerny „wywołane” w cyfrowej ciemni Lightrooma.
© 2015 by stojaq OM-D EM-1, 109 mm, f/10, 1/8000 s

© 2015 by stojaq
OM-D EM-1, 109 mm, f/10, 1/8000 s

Historia zdjęcia cz. 30

Lucerna (2)

W poprzednim wpisie zapowiadałem kolejne zdjęcia z Lucerny. Przeglądając pakiet potencjalnych fotografii – kandydatek do pojedynczych wpisów z tego pięknego miasta doszedłem do wniosku, że byłby to długi i niekończący się serial. Postanowiłem zatem dołączyć jednorazowo 15 zdjęć, które w/g mnie pokazują najbardziej klimat Lucerny.