Czy system mikro 4/3 ma szanse na pozostanie w moich zasobach?

Świat fotograficzny naznaczony jest wieloma liniami podziału. Odwieczne dylematy: czy Canon jest lepszy od Nikona, czy lustrzanka jest bardziej profesjonalna niż bezlusterkowiec, czy obiektyw stałoogniskowy lepiej oddaje rzeczywistość niż zoom, nie mają i nie będą miały jednoznacznych werdyktów. Podobnie jest w przypadku wielkości matryc, serc korpusów aparatów. Wiadomo, że z dumnie podniesioną głową będą prezentować swoje urządzenia wyznawcy średniego formatu, właściciele pełnej klatki z wyższością będą spoglądać na „puszki” z matrycą APSC, natomiast ci z APSC tak samo, z lekceważeniem, omiatają wzrokiem aparaty mikro 4/3, a cała rzesza fotograficznych fanów z przymróżeniem oka będzie spoglądać na smartfony, które mają zainstalowane jeszcze mniejsze sensory.

Ale o co chodzi w tej zajadłej konkurencji na wielkość matrycy? Czyżby jednak rozmiar miał znaczenie…?

Może zacznę wyjaśnienie od podania wymiarów poszczególnych sensorów. I tak średni format to matryca o rozmiarach 53.7×40.2mm, pełna klatka to 36×23.9mm, APSC – 23.6×15.8mm (w tej grupie są jeszcze sensory APSH o wymiarach 27.9×16.6, stosowane przez Canona), następnie mamy mikro 4/3 – 17.3x13mm, aparaty kompaktowe, w których zamocowano matryce o wymiarach 6.16×4.62mm lub 7.6×5.7mm. Jeszcze mniejsze są matryce aparatów umieszczonych w smartfonach. Duża powierzchnia matrycy, to większa liczba pikseli. Zdjęcia wykonane w średnim formacie mają dużą rozpiętość tonalną i rozdzielczość. Ponadto można uzyskać bardzo małą głębię ostrości, jakość zdjęć wykonanych w słabych warunkach oświetleniowych jest dużo lepsza niż w innych aparatach. Ale i „waga” takich plików RAW jest dużo większa niż w przypadku pozostałych matryc, pliki te zajmują zatem dużo więcej miejsca w pamięci komputera. Aparaty średnioformatowe wykorzystywane są przez profesjonalistów zazwyczaj w studio, z uwagi na ich wielkość i wagę, chociaż na rynku pojawiły się aparaty tego systemu bardzo poręczne i gabarytami przypominające pełne klatki. Takie aparaty produkuje np. FujiFilm lub Pentax, ich cena waha się pomiędzy 18 a 54 tys. złotych. Odbitki z „puszek” średnioformatowych można wykorzystywać do wielkogabarytowych reklam.

Jednakże największą popularnością wśród profesjonalistów i zaawansowanych fotoamatorów się cieszy pełna klatka. Ma ona wymiary podobne do najpopularnieszych aparatów analogowych i to ona właśnie przejęła od analogów prym świecie fotografii. Do wymiarów pełnej klatki producenci aparatów fotograficznych odnoszą przeliczniki ogniskowych w pozostałych systemach. I tak: średni format to przelicznik 0.64 do pełnej klatki, APSH – 1.3, APSC – 1.5, mikro 4/3 – 2.0 itd.

Wrócę teraz do bohatera tego wpisu – systemu mikro 4/3.

Wyraźnie mniejsza liczba pikseli umieszczonych w sensorze, mniejszy zakres dynamiki tonalnej, gorsza rozdzielczość, jak i duży szum przy zastosowaniu wysokiego ISO, skutkuje gorszą jakością obrazu i brakiem uzyskania małej głębi ostrości i satysfakcjonującego rozmycia, czyli bokeh. Aparaty te mają jednak wiele zalet, które i mnie skusiły do wejścia w ten system dobrych kilka lat temu. Pierwszym moim aparatem systemu mikro 4/3 był Olympus OM-D E-M5. I tak zaczęła się przygoda z Olympusem, który 1 stycznia 2021 po wielu latach funkcjonowania na rynku fotograficznym, pożegnał się z produkcją sprzętu foto i sprzedał cały biznes japońskiej firmie OM Digital Solutions Corporation. Mnie jeszcze udało się zakupić fantastyczny OM-D E-M1 mark III przed zmianami właścicielskimi. W międzyczasie zaopatrzyłem się w szereg szkieł tego producenta. Trzeba podkreślić, że jakość obiektywów Olympusa jest wprost rewelacyjna. Każdy zestaw, czyli aparat plus obiektyw, jest połowę lżejszy od jego odpowiedników w rodzinie lustrzanek pełnoklatkowych, jak i APSC. Ponadto aparat E-M1 mIII posiada wiele dodatkowych funkcji, o których konkurencja może tylko pomarzyć, a mianowicie: fotografowanie na żywo z filtrem ND, Live Composite, Live Time, Pro Capture, wysoka rozdzielczość Hi Res, czy też bracketing ostrości z gotowym, końcowym efektem. Wszystko byłoby super, tylko ta mała matryca…

Wróćmy do nowego właściciela marki, czyli OM Digital Solutions Corporation. Jak wieść niesie już w lutym 2022 roku firma ma pokazać światu pierwszy, nowy aparat, mający być następcą E-M1 mIII. Będzie to oczywiście sprzęt w systemie mikro 4/3, lecz jak wynika z przecieków informacyjnych, ma być wyposażony w najnowocześniejszą wielowarstwową matrycę, produkowaną przez Sony. Sensor ten o rozdzielczości ok. 20 Mp ma zapewniać znacznie lepsze parametry, co przeniesie się na jakość wykonywać zdjęć.

W zeszłym roku zakupiłem pełnoklatkowy bezlusterkowiec Nikon Z7 o rozdzielczości 46 Mp. Mam zatem możliwość porównania jakości wykonywanych zdjęć tym aparatem i Olympusem. Niestety, pełna klatka jest bezkonkurencyjna. Z7 jest nieco słabszy jeśli chodzi o szybkostrzelność i celność autofocusa. Nie jestem też zwolennikiem odwzorowania barw w Nikonie (da się to jednak poprawić w Lightroomie). Natomiast jakość zdjęć jest w Z7 nieporównywalnie lepsza. Co dalej?

Liczę na efekt „wow” po zademonstrowaniu pierwszego aparatu firmy OM Digital Solutions Corporation. Jeśli nie będzie znaczącej poprawy w rozdzielczości, większej dynamiki tonalnej i lepszej pracy w wysokich ISO, stanę przed dylematem sprzedaży systemu mikro 4/3. Byłoby mi szkoda głównie obiektywów Olympusa. Pierwszy przykład z brzegu: Nikon Nikor 600 mm z f/4, kosztujący 59 tys. złotych, waży 3,8 kg (do korpusu Z trzeba go podłączyć przez specjalny adapter, co zwiększa ciężar zestawu), natomiast M.Zuiko Pro 300 mm f/4.0 (600 mm w przeliczeniu na pełną klatkę), kosztuje 13 tys. złotych i waży jedynie 1,27 kg. Porównywalne parametry, a jaka różnica w cenie i w masie! Na rynku pojawia się coraz więcej obiektywów Nikona do systemu Z. Są mniejsze i lżejsze od tych z bagnetem F, ale cena ich jest wprost niebotyczna.

Reasumując. Fachowcy mówią, że od „puszki” zawsze ważniejszy jest obiektyw. To on gwarantuje nam wysoką jakość obrazu. W moim przypadku zestaw obiektywów do systemu mikro 4/3 pod kątem jakości znacznie przerasta parametry posiadanych obiektywów do Nikona Z7. Czekam zatem niecierpliwie na nowy korpus OM Digital Solutions Corporation.

Do postu załączam dwa zdjęcia: jedno wykonane Olympusem OM-D E-M1 markIII i Nikonem Z7.

Olympus OM-D E-M1 mark III
Nikon Z7

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s