Oko fotografa

„Dostrzeganie tego, czego inni nie widzą, znajdowanie piękna i harmonii w rzeczach przeoczonych przez innych…” (Stoicyzm na każdy dzień roku, Ryan Holiday & Stephen Hanselman, str. 34) – oto cechy fotografa. Aby uchwycić ten właściwy kadr nie wystarczy tylko patrzeć, trzeba widzieć. Bardzo dobrze znam to uczucie, kiedy spaceruję kolejny raz wytartymi szlakami i nagle dostrzegam piękno czegoś, czego do tej pory nie byłem świadomy. Czuję radość i podekscytowanie. Nachylam się, czasami kładę się na ziemię, przykładam wizjer do oka i widzę. Naciskam spust migawki i jest… ten właściwy kadr.

Wyczytałem z wielu źródeł jak powinny przebiegać przygotowania do profesjonalnej sesji w plenerze, a potem sam proces fotografowania. Najlepiej mieć zainstalowaną stosowną aplikację na smartfona, która opisze nam miejsce sesji pod względem godziny wschodu i zachodu Słońca, nawet dokładniej: w jakich godzinach konkretnego dnia trwają złota i niebieska godzina, kiedy światło słoneczne gwarantuje niesamowity efekt. Aplikacja podaje nam kąt padania światła, wysokość nad poziomem morza, ukształtowanie terenu, a także parametry meteorologiczne danego dnia i wiele innych przydatnych informacji. Przed właściwą sesją profesjonalny fotograf odwiedza miejsce w terenie w celu wykonania ujęć próbnych, najczęściej zastępczym aparatem. Ponadto dokonuje wizji lokalnej, podczas której określa miejsce, w którym zainstaluje statyw z aparatem, planuje dobór obiektywów, filtrów szarych, połówkowych, polaryzacyjnych. W końcu przychodzi ten właściwy dzień. Wyrusza na miejsce w określonej porze dnia, rozstawia sprzęt i zaczyna pracę. Pełna profeska.

Ja nie wypracowałem sobie takiej metody. Jestem spontanicznym fotografem amatorem. Kiedy poczuję potrzebę i kiedy czas mi na to pozwala, biorę aparat w rękę i wychodzę na łowy. Czasami dzieje się to podczas spaceru w najbliższej okolicy, niedaleko domu, czasami gdy jeżdżę autem w zaplanowane lub spontanicznie wybrane miejsce. Czasami wracam z niczym lub z niewielką liczbą satysfakcjonujących kadrów. Dlaczego? Właśnie, to jest najważniejsze dla mnie – dlatego, że patrzyłem, a nie widziałem…

Ileż radości daje chwila, kiedy moje oczy widzą, wspierane radującą się i rozemocjonowaną duszą. Świat zdaje się być wtedy piękniejszym, bardziej kolorowym, radosnym. Palec sam bez wiedzy umysłu naciska spust migawki. Uwielbiam fotografować radosną duszą. Ona jest wtedy ważniejsza od jakości trzymanego w dłoniach aparatu, długości ogniskowej, niezałożonego na obiektyw filtru, nie w punkt ustawionej ekspozycji. Kiedy ona śpi, kiedy nie wysyła do oczu sygnału, żeby widziały, a nie tylko patrzyły, nie ma szans na zrobienie pięknego zdjęcia.

Tak bardzo chciałbym, aby moja dusza się obudziła z nieznośnego letargu.

Marzę o magicznej chwili, kiedy zauważając piękno otaczającego mnie Świata, dusza da ten cudowny, ciepły, tkliwy sygnał i nareszcie z radością nacisnę spust migawki.

2 komentarze

  1. Ja zawsze mam nadzieje, że taki stan osiągnę… na emeryturze. Nie będę musiał za niczym gonić, będę miał czas tylko dla siebie. Nieskończoną ilość czasu…

    Wiem, że to złuda, ale dzięki takim marzeniom więcej sobie wybaczam, pozwalam na odkładanie rzeczy na później. I dzięki temu żyję trochę wolniej, bo mam przecież jeszcze czas na zrobienie tego, co chciałem. A czy je zrobię? Jeśli nie, to pewnie nikomu to nie było potrzebne… Nawet mnie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s