Czytanie i pisanie

Właśnie przeczytałem czternastą książkę autorstwa Olgi Tokarczuk. Wypełniłem tym samym swoje postanowienie z końca ubiegłego roku. 31 października 2020 roku na moim blogu pojawił się wpis dotyczący Noblistki. Od tamtej daty minęło trzy i pół miesiąca. Ktoś by powiedział, że długo jak na przeczytanie ponad dziesięciu książek i miałby rację. Lecz ja postanowiłem niespiesznie rozkoszować się tą prozą. A w ogóle skąd to postanowienie?
Pewnego dnia uświadomiłem sobie, w jak niezwykły sposób zostałem wyróżniony przez Przypadek, Siły Natury, Opatrzność? Otóż doszedłem do wniosku, że jakimś cudem należę do pokolenia, którego Członkinią jest Olga Tokarczuk. Niezwykłe, że za mojego życia, gdzieś na obrzeżach Kotliny Kłodzkiej żyje osoba, która została wyróżniona Literacką Nagrodą Nobla. Pomyślałem, że byłoby wielce niestosowne, abym przeszedł obok Jej twórczości obojętnie. Czytać Henryka Sienkiewicza czy Władysława Reymonta to nie to samo, co Tokarczuk, której profil na bieżąco można obserwować na Facebooku… Żyjąca Noblistka, która wydaje nowe książki, która, mam nadzieję, napisze następne dzieła, to wspaniały skarb!
Po tych rozmyślaniach wziąłem do ręki laptopa i zamówiłem książki, których mi jeszcze brakowało. Oczywiście w wersji drukowanej, bo Jej twórczość powinna stać na moim regale i to w miejscu wyjątkowym. Kurier przyniósł ciężką paczkę i zabrałem się do czytania jak się okazało bez konieczności maczania palca w soli… I cóż…?
Jestem zachwycony. Szczególnie językiem, który jest przepiękny, bogaty, kolorowy, wzniosły, prosty, skomplikowany, trudny, miękki, łagodny, pastelowy… Nie wiem, jak mam go jeszcze opisać, nie jestem przecież wykształconym znawcą literatury. Te wszystkie przymiotniki, które wymieniłem wypływają z głębi moich doznań. Są zarazem obrazowe, sprzeczne jak i uzupełniające się.
Książki Tokarczuk nie da się czytać pobieżnie, nie można „odpłynąć” myślami do innego świata. Każdy wiersz niesie za sobą kolejną głęboką myśl. Trzeba być skupionym i łapczywie spijać kolejne wersy, racząc się nimi niczym stuletnim winem.
Powoli, po przeczytaniu kolejnej pozycji, zaczynałem na regale odsuwać książki, których jestem autorem od książek Noblistki myśląc, żeby mnie nikt tylko nie posądził o ogrzewanie się w cieple Jej sławy. Potem przestawiłem je na inny regał. Jednak teraz, po zakończonej misji pochłaniania noblowskiej literatury, zmieniłem zdanie. Po opublikowaniu tego wpisu postawię je obok siebie…. Dlaczego? A dlatego, że i Ona i ja należymy od grona osób, które zrealizowały swoje marzenia i swoją nieograniczoną wyobraźnię przekuły w narodziny niepowtarzalnych literackich bohaterów, których przygody, pogmatwane niejednokrotnie życie, ich opowieści znalazły się na wydrukowanych kartkach książek, że oboje mienimy się określeniem „pisarka” „pisarz”, że książki nas obojga stoją na regałach Biblioteki Narodowej (jako tzw egzemplarze obowiązkowe) i z racji niewielkiej odległości „S” od „T”, gdzieś tam do siebie mrugają swoimi literkami.
Na koniec pozwolę sobie na umieszczenie kilku cytatów autorstwa samej Olgi Tokarczuk z Jej najnowszej książki pt. Czuły narrator:  „Za każdym razem, kiedy otwieramy książkę, między okiem a powierzchnią papieru dzieje się jakiś cud, coś niezwykłego.”
„Wśród wszystkich gatunków tylko człowiek posiadł tę tajemniczą umiejętność czytania, a tym samym opuszczania danej mu rzeczywistości – mentalnie i na jakiś czas.”
„Drodzy koledzy i koleżanki po piórze, młodzi adepci tego dziwnego zawodu, pisanie jest piekłem, ciągłą torturą, gotowaniem się w smole. Męczy, niszczy kręgosłupy, neurotyzuje, każe stawać w jakieś szranki, być nominowanym, aplikować, komentować, życzyć źle waszemu wrednemu recenzentowi, a w zdenerwowaniu po nieprzyjaznej recenzji gryźć palce. Ale pisanie jest też jednocześnie niebem – daje poczucie mocy, zmienia życie w ciągłe uprawianie hobby, pozwala obcować z mądrymi, interesującymi sprawami i ludźmi, zmusza do myślenia i podchodzenia do różnych spraw z nietypowej strony, każe stawiać sobie ciągłe pytania o to, kim się jest, rozwija empatię, i sprawia, że lepiej rozumiemy innych.”
„…Przede wszystkim życzę wam czytania, nie pisania, jako że wierzę, iż w całym tym fenomenie zwanym literaturą to właśnie czytanie jest jego istotą.”

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s