Olympus

Olympus Ponieważ ostatnimi czasy świat nie jest łaskawy dla marki Olympus, postanowiłem wstawić się za nią, opowiedzieć nieco o niej i o moich z nią doświadczeniach. Zacznę może od historii. W 2019 roku Firma obchodziła 100-lecie swojego istnienia. Założył ją niejaki Takeshi Yamashita i nadał jej nazwę TAKACHIHO SEISAKUSHO. Od samego początku istnienia skoncentrowała się na produkcji pierwszych japońskich mikroskopów i termometrów. Nazwa Olympus pochodzi od słynnej greckiej góry bogów (człon Takachiho w pierwotnej nazwie, w języku japońskim, oznacza właśnie górę i siedzibę bogów). Jako określenie produktów pojawiła się dwa lata później, kiedy to zarejestrowano jej znak towarowy. 30 lat później Olympus pojawił się w nazwie firmy. Olympus przez lata zdobył uznanie rynku w produkcji mikroskopów, lornetek, a przede wszystkim urządzeń dedykowanych medycynie. Jeśli ktoś poddał się kiedyś badaniom endoskopowym (o rzesz, jakie to nieprzyjemne), to z największym prawdopodobieństwem mogę zapewnić, że miał kamerę Olympusa w dwunastnicy bądź okrężnicy. Pierwszy aparat Olympusa pojawił się na rynku w 1936 roku. Wtedy też rozpoczyna swoje życie marka Zuiko (obiektywy). Nie będę przytaczał innych dat, będących kamieniami milowymi w rozwoju firmy, ponieważ wpis mógłby się przez to zbytnio rozrosnąć. Dla mnie ważny jest rok 1971, kiedy to prace nad nowym systemem kończy zespół pod kierunkiem Yoshihisa Maitani, który zasłynął już z projektu bardzo popularnego, przepięknego aparatu PEN. Nowy system rozpoczął trwającą kilkanaście lat dominację na rynku aparatów lustrzanych, o niewielkich gabarytach, małoobrazkowych, o symbolu zaczynającym się na literami „OM”. Pierwsza lustrzanka z systemu OM, to Olympus OM-1, będąca czterdzieści osiem lat temu prawdziwym hitem na rynku. Trzeba nadmienić, że pierwotnie system miał znak jednoliterowy „M”. Pierwsze 52.000 egzemplarzy, z umieszczonym na nich znakiem „M-1”, wyprodukowano w 1972 roku. Jednak oznakowanie zmieniono na wniosek niemieckiej firmy Leica, która już wcześniej zastosowała go na swoich produktach. Olympus zgodził się z tą sugestią i tak zaczęła się era „OM”, gdzie pierwsza litera pochodzi od nazwy producenta, druga uwiecznia wkład inżynierski Maitaniego. Aparaty z symbolem „M-1” są dziś rarytasem kolekcjonerskim. W roku 2012 firma udostępnia do sprzedaży pierwszy aparat nawiązujący do klasyki OM, lecz będący w pełni elektronicznym i na dodatek pozbawionym lustra: OM-D EM-5. Tym oto sposobem Olympus nawiązał kształtem do pierwowzoru, lecz co ważniejsze wszedł na stałe w system niewielkich matryc o rozmiarze 18 mm na 13,5 mm, nazwanych „mikro 4/3”. Był to też mój pierwszy aparat Olympusa, którym rozpocząłem proces odchodzenia od, fantastycznego skądinąd, systemu Nikona. W 2013 roku debiutuje E-M1, stając się dumnym flagowcem Japończyków. Ten zaawansowany technologicznie aparat określany był jako profesjonalny bezlusterkowiec. Wtedy zacząłem darzyć te niewielkie gabarytowo aparaty wielką estymą. Dziś jestem szczęśliwym użytkownikiem Olympusa OM-D E-M1 mark III. Jednakże, wśród tzw „fotografów profesjonalnych” funkcjonuje przekonanie, że korzystanie z systemu mikro 4/3 jest czymś więcej niż „porutą”. To wstyd i hańba. Miłośnicy pełnych klatek z niespotykaną determinacją deprecjonują fotografów noszących na pasku niewielki gabarytowo sprzęt. Nie będę wchodził w szczegóły wojny systemów, ale podobnie jak w innych dziedzinach życia moich rodaków, internetowe ataki canoniarzy, nikoniarzy i „sonyuserów” na miłośników systemu OM-D bywają często poniżej zdrowego rozsądku. Na nieszczęście, kilka tygodni temu, firma Olympus ogłosiła, że sprzedaje część przedsiębiorstwa, odpowiedzialną za produkcję sprzętu fotograficznego, japońskiej firmie Japan Industrial Partners (JIP). Wśród wyznawców marki zapanował istny popłoch, a prześmiewcy wzmogli ataki na forach. JIP jest znaną firmą, zajmującą się restrukturyzacją podupadających przedsiębiorstw. Olympus zachował dla siebie markę, lecz w pakiecie sprzedażnym dorzucił znak „OM”. Ten optyczny gigant nadal pozostanie liderem w produkcji sprzętu medycznego. Nie od dziś wiadomo, że branża fotograficzna przeżywa kryzys. Na rynku jest nadprodukcja sprzętu, a nowe modele nie wnoszą już znaczących, rewolucyjnych nowinek technologicznych. Wyrazem kryzysu jest więc przypadek nierentownej działki fotograficznej Olympusa, ale też chociażby, wstrzymanie premiery nowego flagowca Canona. Ja pozostanę wierny mikro 4/3 i nie zamierzam kolejny raz zmieniać systemu. Nowoczesne rozwiązania technologiczne E-M1 mark III plus niesamowitej jakości obiektywy M.Zuiko, to jest dla mnie absolutny majstersztyk. Wrócę jednak do historii. Kilka dni temu z Anglii dotarł do mnie egzemplarz historycznego modelu lustrzanki OM-1, z numerem fabrycznym zaczynającym się cyfrą 1 (może ktoś wie, w którym roku mogła być wyprodukowana?). Pięknie odnowiona, pokryta czerwoną skórą, jest po prostu odjazdowa. A do tego w pełni sprawna. Dumnie prezentuje się na regale wśród innych historycznych aparatów. Ma ona jednak wyjątkową wartość – jest protoplastą OM-D EM-1 mark III. Oto ona: Mam nadzieję, że dzięki niej spróbuję pierwszy raz fotografii analogowej. Filmy już kupiłem… Wierzę, że zawirowania wynikające ze zmiany właścicielskiej nie pozbawią aparatów OM swojego piękna, dojrzałości technologicznej i popularności. Tego sobie i innym miłośnikom PEN-ów, OM-dików i Zuików życzę.

3 komentarze

  1. Ja też zakochałem się w Olympusie i jego „maleńkości”. Jestem minimalistą, nie lubię dźwigać i obwieszać się sprzętem. Na spacer biorę aparat z jednym obiektywem, bez statywu – bo tak mi wygodnie. No dobra, nie jestem minimalistą – jestem… leniwy 😉 Trzymam kciuki za Olympusa i restrukturyzację działu fotograficznego.

    Dopiero znalazłem Twojego bloga. Planuję tu zagościć na dłużej… 😉

    1. Dziękuję za miłe słowa i odwiedziny. Jeśli chodzi o Olka, to brak statywu uzupełnia rewelacyjny system stabilizacji matrycy. Ja też rzadko używam trójnoga 😉

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s