Świat do góry nogami

  Dość długo zwlekałem z napisaniem tego postu… W sieci jest całe mnóstwo trywialnych tekstów na temat dramatu, który obecnie przeżywa ludzkość. Nikt się nie spodziewał, że w czasach, gdy człowiek już prawie totalnie włada naturą, niewielki organizm, niewidzialny nieuzbrojonym ludzkim wzrokiem, potrafi zniszczyć niezniszczalnego. Na froncie wojny z zarazą bohatersko walczy wspaniały personel medyczny, przyszło mi siedzieć w domu i czekać na dobre wieści. A kiedy będą? Nie wiadomo. W telewizji celebryci dwoją się i troją aby nas czymś zająć. Tematy porannych programów śniadaniowych sięgają absurdów. Dziś mimo woli usłyszałem poradę jak ładować naczynia do zmywarki… Wieczorami też nie ma na czym zawiesić oka, same odgrzewane kotlety. To marna wiadomość dla wielbicieli TV. Ale przecież mamy książki i to pod różną postacią: drukowane – klasyczne, ebooki oraz audiobooki. Do tego sporo innych kreatywnych zajęć czeka na nasze odkrycie. Tak jak każdy, martwię się o zdrowie swoich bliskich, martwię się o własne. Jestem skrupulatnym wyznawcą zasady #zostańwdomu. Mam jednak codziennie nieodpartą potrzebę pofilozofowania… Obecnie w szczególny sposób dotyka mnie wyjątkowość okresu Świąt Wielkanocnych. Dziś przecież rozpoczął się Wielki Tydzień. Oczywiście Chrześcijanie są jedynie jakąś częścią ludności Matki Ziemi, którą dopadł koronawirus, jednak to właśnie oni są teraz w przededniu najważniejszego święta. Zmartwychwstania… Z wielkim szacunkiem i estymą odnoszę się do wszystkich ceremonii, które zawsze towarzyszyły Katolikom w tym wyjątkowym tygodniu (wszak jestem wychowany w tej wierze). Ale ta wiosna pokrzyżowała szyki. Nie będzie tłumów w kościołach w Wielki Czwartek, nogi kapłanów będą obmywane bez asysty licznych wiernych. Wspaniałe ceremonie Triduum Paschalnego też… bez tłumów wiernych… A odwiedziny Grobu Pańskiego…? A Wigilia Paschalna, a Rezurekcja…? A spowiedź wielkanocna? Komunia…? Święconka? Nie wspomnę o atmosferze rodzinnej w tym wyjątkowym okresie. Co się stało, że jednak święta przychodzą, że ich wymowa jest cały czas niezmienna? I dlaczego bez naszego udziału…?! A tak właściwie to czemu nie? Może szeroka, głęboka i niekończąca się rzeka blichtru, świecideł, pozłacanych figurek, wielokilogramowych szat liturgicznych ze złotymi nićmi, które zakonnice mozolnie wszywały krwawiącymi od pękniętych odcisków palcami, nie są potrzebne aby zadumać się nad wymową Chrystusowego Męczeństwa. Może przyszedł czas resetu…? Zdjęcie na początku postu, które jest wycinkiem z kalendarza mojego autorstwa, miało pierwotnie symbolizować, że w kwietniu 2020 roku „Świat stanął na głowie”. Teraz myślę, że Świat od wielu dziesiątek lat znajdował się w takiej pozycji. Dziś przyszedł czas na zastanowienie się nad sposobem ustawienia Go we właściwej pozycji. I niech to ostatnie zdanie będzie sednem moich dla Was życzeń świątecznych. Zdrowia też życzę 🙂

Jeden komentarz

  1. Ciężko przezywać w strachu święta. Zmartwychwstanie powinno przeżywać się z radością. Jak będziemy żyć w „Nowy Świecie”? Kiedy będzie normalne Jutro?
    Wiele radości i zdrowia – Renata

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s