„Alter”

Właśnie ukazała się moja nowa książka pt. „Alter”. Po dwóch częściach „Przypadków Juliana” to trzecia powieść, którą napisałem. Tym razem bohaterem jest Jakub, fotograf, który po dłuższej przerwie odkurza aparat i wraca do swojego hobby. Nie przychodzi mu to jednak łatwo. Boryka się z trudną przeszłością i skomplikowaną teraźniejszością. Wielość wartkich niezależnych i przecinających się wątków przyciąga uwagę czytelnika. Czy tytułowy Alter to postać, czy też rzecz, przedmiot…? Warto znaleźć odpowiedź na to pytani. Książkę tę, jak i pozostałe pozycje mojego autorstwa można nabyć w księgarni internetowej: www.stotom.sklep.pl.
Zapraszam również na stronę autorską: www.jacekdelt.com
Oto krótki fragment książki: „W głośnikach rozstawionych w salonie miarowo dudnią niskie tony riffów gitar Daniela Gildenlöwa i Ragnara Zolberga. Ciężki prog metal jest częstym gościem w odtwarzaczach Jakuba Wileckiego. Siedząc za biurkiem, chłonie dźwięki muzyki i oddaje się swojej drugiej, lecz nieco zaniedbanej pasji. W chwili, gdy w kolejnym utworze najnowszej płyty Pain of Salvation łagodne nuty zamieniły się w ciężkie, metalowe, zerka w okno i zadaje sobie pytanie: – Nie wiem, jak to możliwe. Im jestem starszy, tym mocniej mój gust podąża w stronę bardzo, ale to bardzo ciężkiej muzyki. Ścieżka tekstowa albumu nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Z muzyką tworzy dość mroczną atmosferę. Z głośników wydobywają się mocne słowa, współbrzmiąc z donośnymi dźwiękami dwóch gitar, basu, keyboardów i perkusji:
„The things we humans say to survive
The promises we make
The lies we tell
The vows we take
The battles we all win to survive
The prices we will pay
Though we all know
We will lose one day””.
POLECAM!!!

Egzystencja w/g Hilla

Czytając cytat_53 mam wrażenie, że nadal jestem w świecie starożytnych stoików. Oni bardzo często podejmowali temat istnienia, przemijania, kruchości życia. W zapisanych myślach przekazywali nam wiedzę o tym, jak krótkie jest ludzkie życie na tle istnienia wszechświata. Podkreślali wagę teraźniejszości, przeszłość traktując jedynie jako dobrą naukę i doświadczenie, a przyszłość w zasadzie pozostawiając samą sobie.
Napoleon Hill, którego dzieli wiele wieków od filozofów stoickich, podziela jak widać niektóre ich poglądy, za wyjątkiem ignorowania przyszłości, o czym przekonamy się w innych wpisach.
Hill w stoicki sposób podchodzi do faktu, iż nie miał wpływu na swoje przyjście na świat, jak i nie będzie miał wpływu na odejście ze świata realnego. Są to zdarzenia od niego niezależne. W związku z powyższym nie poświęca temu swojej uwagi, nie martwi się tym, że kiedyś go nie będzie. Nie martwi się o to, bo i tak nic mu to nie da. Życie w ciągłym strachu przed odejściem jedynie paraliżuje działania, zabierając energię życiową, kreatywność i przebojowość.
Dla mnie jego słowa brzmią dość kategorycznie. Odbieram je jako definitywnie podjętą decyzję, aby nie zajmować się sprawami, na które nie ma się wpływu, aby nie zaśmiecać umysłu czymś co i tak się kiedyś wydarzy bez naszego udziału.