Powrót z wakacji

Trochę się wydłużył mój pobyt na blogowych wakacjach… I gdyby to były jeszcze wakacje pełne intensywnych i interesujących wyjazdów… Za wyjątkiem kilku wypadów weekendowych nie zaliczyłem żadnego spektakularnego urlopu poza domem. Jednakże te dwa miesiące z okładem mogę zaliczyć do udanych, tym bardziej, że w międzyczasie na świecie pojawił się mój kolejny potomek, noszący moje nazwisko. Jest to dla mnie wielka radość i szczęście.
Od kilku dni zastanawiałem się nad przyszłością bloga… Wiem, że jeśli zaprzestanę pisania, to już to tego nie wrócę. Tak już mam… często zapalam się wielkim ogniem, aby po pewnym czasie przygasnąć… Jest to cecha mojego charakteru, którą trudno mi przezwyciężyć. Walczę z tym całe życie i nie mogę się pochwalić spektakularnym sukcesem.
Zmobilizowały mnie jednak ostatnie polubienia, za które jestem Gościom niezwykle wdzięczny. Pomyślałem: „jeśli mnie ktoś tu ciągle odwiedza, to chyba warto pisać”. A tak przy okazji, to nigdy do końca nie wiem, czy te wpisy są naprawdę czytane, czy tylko zaznaczany jest znaczek „lubię” i to na tyle…? Gdy pojawia się bezcenny komentarz, to wtedy otrzymuję znak, że mój wpis zaczął żyć. Dziękuję zatem tym, którzy zaszczycili mnie swoim komentarzem. Jeśli ktoś przeczytał mój tekst, będącym kropelką w internetowym oceanie, to jest dla mnie wielkie osiągnięcie i radość z tego tytułu.
Narazie nie zmieniam formuły bloga. Będę kontynuował wstawianie cytatów, okraszonych moim zdjęciem, po których nastąpi krótki, bądź nieco dłuższy komentarz. Nadal będę się posiłkował mądrościami moich ulubionych filozofów.
Ciągle mam nadzieję na większą ilość zdjęć… W międzyczasie zrobiłem porządek z moim sprzętem fotograficznym. Większość mojego ulubionego systemu Nikona poszła w świat (mam nadzieję, że w dobre ręce), w zamian ograniczyłem się do systemu bezlusterkowego Olympusa. Póki co, najwięcej zdjęć pstrykam moim wnukom, ale tymi pracami nie będę się z Państwem dzielił, bo taką mam zasadę. Jak pogoda się poprawi, to w końcu ruszam w plener z nowym zapałem i chęcią focenia…
Czy będę udostępniał wpisy na Facebooku i Twitterze? Jeszcze nie zdecydowałem… Muszę to jeszcze przemyśleć…
A… jeszcze jedno. Nie straciłem zupełnie tych dwóch miesięcy z punktu widzenia pisarskiego. Prace nad trzecią książką trwały cały wakacyjny czas, chociaż ze zmniejszoną intensywnością.
Witam zatem po urlopie i zachęcam do odwiedzin mojego bloga 🙂

One thought on “Powrót z wakacji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s