OGŁOSZENIE !!!

Sprzedam cały komplet:
 
NIKON D80
NIKON D700
NIKKOR TELEKONWERTER TC-20E 2x AFPHERICAL
NIKKOR 50mm 1:1,4 G
NIKKOR 18-55mm, 1:3,5-5,6 G DX
NIKKOR 18-200mm, 1:3,5-5,6 G VRI DX
NIKKOR 70-300mm, 1:4,5-5,6 G VR
NIKKOR 60mm, 1:2,8 D Micro
NIKKOR 70-200mm, 1:2,8 VRII
NIKKOR 24-70mm, 1:2,8 ED
SIGMA 150-500mm, 1:5-6,3 APO HSM, (mocowanie NIKON)
SIGMA 12-24mm, 1:4,5-5,6 G ED HSM (mocowanie NIKON)
SAMYANG 8mm, 1:3,5 Fihseye CS (mocowanie NIKON)
SYSTEM LAMP STUDYJNYCH FOMEI BASIC 400
KENKO – Pierścienie pośrednie
DYFUZOR DO LAMP (duży) – 2 szt
GRIP do D300, D300s, D700
KALIBRATOR Spyder 3
TABLET WACOM CTE-640
WĘŻYK SPUSTOWY NIKON MC-30
LAMPA NIKON Speedlight SB-300

Troski i lęki

Cytat 36 Napoleon Hill uzupełnia jeszcze stwierdzeniem, że jeśli nie kontroluje się swoich trosk i lęków, to one zaczynają nami kierować.
Lęki, strachy, troski, to są negatywne emocje. Akceptacja ich rozwoju w umyśle, powoduje negatywną postawę. Są one bardzo natarczywe, szybko się w umyśle zagnieżdżają, rozwijają i rozprzestrzeniają. Pozostawienie tych emocji bez kontroli zawsze przynosi fatalne skutki.
O lękach pisałem już wcześnie, cytując słowa starożytnich myślicieli stoickich. Jak widać pomimo upływu wieków, problem ten jest nadal aktualny, a kto wie czy jeszcze bardziej się nie wyostrzył we współczesnym świecie . Chroniczne poddanie się troskom i lękom wymaga częstokroć interwencji lekarskiej, a jej brak może prowadzić do poważnych, trudnych do zahamowania, zaburzeń.
Zawsze jednak skierowanie myśli na pozytywne działania jest pierwszym krokiem w kierunku wydarcia negatywnym emocjom sprawstwa kierowniczego nad umysłem. Wiem… jest to trudne, ale warto podjąć działania…

Niezmienność ludzka

Dotyczy Cytatu 35.

Dziś Wielki Piątek… Katolicy wspominają męczeńską śmierć Jezusa na krzyżu. Jak co roku chodzą się modlić do kościołów przy grobie Chrystusa, w międzyczasie przygotowując w kuchni potrawy na świąteczne stoły. Czy religijne przesłanie tego wyjątkowego dnia trafia do naszych serc? Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł odpowiedzieć na to pytanie twierdząco… Zapewne jest wielu, którzy gorliwie przeżywają tajemnice męki Pańskiej. Ale wystarczy obejrzeć się wokół siebie, włączyć TV na stację informacyjną, aby zobaczyć jaką nienawiścią zieją ci, którzy mienią się przykładnymi katolikami. I nie dotyczy to niestety tylko ludzi świeckich. Gdzie jest miejsce na pokorne rozmyślania o małości swojego istnienia, gdzie jest miejsce na uczciwość, wierność ideom, na prawdziwą miłość bliźniego? Wielki Piątek jest wspaniałą okazją do zrewidowania swojego życia, na podjęcie próby przyglądnięcia się sobie stając nieco z boku. Każdy ma dziś wyjątkową szansę na zrobienie spokojnego i dogłębnego rachunku sumienia, obiektywnej i krytycznej oceny swoich dokonań życiowych…
Ale dlaczego piszę to w kontekście Cytatu 35? Dlatego, że w pełni zgadzam się z Wielkim Cesarzem. Ludzie bez wątpienia będą postępować tak samo, choćbym pękł… Nie liczę już na zbawienną moc tajemnicy Wielkiego Piątku…
Na koniec dopełnię swój pesymizm jeszcze jednym cytatem z Marka Aureliusza: “…Zagłębianie ludzkiego życia przez czterdzieści lat jest tym samym, co przez dziesięć tysięcy”…
Jak co roku w ten dzień dołączam link do wspaniałego fragmentu „Passion” Petera Gabriela:

Pisarskie przemyślenia

„Moja pierwsza książka została przyjęta bardzo pozytywnie, a w niektórych kręgach wręcz zaskakująco entuzjastycznie“.
Powyższe zdanie brzmi jak informacja o super wydawnictwie, które stutysięcznym nakładem zrobiło furorę w świecie książek. Prawda jest inna: książka wydana niewielkim nakładem dotarła najpierw do najbliższych, a potem do wąskiego grona odbiorców spoza rodziny. Wyrażam wdzięczność wszystkim tym, którzy ją nabyli i przeczytali. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu zainteresowania się moją twórczością.
Ale jakoś nie widzę szans na większy sukces komercyjny w najbliższej przyszłości…
Czy reakcja rynku na moją powieść jest adekwatna? Oczywiście tak. Po pierwsze: nie jestem znanym pisarzem, którego powieści schodzą na pniu z półek księgarskich. Po drugie: nie jestem numerem jeden dla wydawnictwa, które wzięło mnie pod skrzydła. Po trzecie: wydawnictwo nie dysponuje takim budżetem, który zapewniłby właściwą promocję książki. W związku tym z pokorą odnoszę się do niezmiennej w swej treści informacji płynącej z wydawnictwa: „nie ma potrzeby dodruku…”
Pojawia się w tym momencie zasadnicze pytanie: pisać dalej, czy dać sobie spokój?
Pisać, oczywiście, że pisać…!
W historii literatury są różne przykłady motywacji, którą kierowali się lub kierują pisarze, tworząc swoje dzieła. Są tacy, którzy po pierwszym sukcesie komercyjnym piszą dalej dla kasy. Mało tego, zaczęli z pisania żyć… Jak nie będą wydawać nowych hitów, to nie będą mieli z czego zapłacić za światło…
Inni będą na pisaniu budować swoją potęgę ekonomiczną. Kupią kolejny dom i jeszcze lepszy samochód…
Są też tacy pisarze, którzy w zasadzie są zawodowo i ekonomicznie ustawieni i piszą mając w perspektywie powiększenie swoich zasobów.
Jeszcze inni będą pisać, pisać, pisać aby zarobić…, a i tak nikt nie wyda ich książek, oni dalej będą egzystować w swoim ubogim świecie.
Ale znam też przypadki osób, które piszą bo chcą, bo muszą, bo jest to ich pasja, bo pisząc przenoszą się do swojego świata i guzik ich obchodzi, czy ktoś wyda ich książkę i czy w ogóle ktoś ją przeczyta. Tworzą i żyją dla samej twórczości. Nie piszą tego, co czytelnik chce przeczytać, lecz to, co wypływa z ich serca.
Która twórczość jest mi bliższa? Ta pisana z głębi samego siebie…
Jestem w szczęśliwej sytuacji, że mam możliwość pokrycia kosztów wydawniczych własnymi środkami. Wiem jak trudno się przebić w wydawnictwie, licząc na sfinansowanie kosztów wydania swojego dzieła. Ja nie muszę się borykać z takimi dylematami. Piszę i płacę sam za siebie…
Jest jeszcze inne pytanie: czy moje kolejne książki będą „poczytne”? Ktoś zapyta: co to znaczy poczytność? Czy to jest dziesięciu odbiorców, czy stu? A może tysiąc lub dziesięć tysięcy? Odpowiem krótko i jednoznacznie: każda osoba, która poświęci swój czas na przeczytanie książki, której jestem autorem, jest dla mnie bezcenna… To jest już „poczytność“ z mojego punktu widzenia. I to jest pierwszy powód, dla którego będę dalej wydawał swoją twórczość. Drugi powód, to ogromna satysfakcja z dokończenia dzieła. Całe życie jestem fanem dzieł skończonych. Podjąć się czegoś i to skończyć, to wielka frajda… Trzeci powód to możliwość tworzenia. Jestem stworzony do tworzenia… Nigdy nie lubiłem demontażu, demolki, rozbiórki, likwidacji. Uwielbiam uczestniczyć w procesie tworzenia. Tak było zawsze i tak pozostanie…

Kulkowy świat

Ostatnio w trakcie fotograficznych spacerów nie rozstaję się z magiczną szklaną kulą, która przewraca świat do góry nogami… Wiem, że zdjęcia nie są doskonałe technicznie i nadal ćwiczę, aby poprawiać ich jakość. Najsłabsze są te, powstałe przez kulę trzymaną w dłoni. Ale i w tym przypadku niektóre bywają ciekawe. Nie mogę się jednak powstrzymać przed pokazaniem swoich prac na blogu. Dziś znowu kolejne „kuliste zdjęcie”…