Dziś o muzyce…

Niedawno minęło 1,5 roku od wydania najnowszej i ostatniej płyty Pink Floyd. Pomimo fali krytyki jaka spadła na muzyków po ukazaniu się tego wydawnictwa, ja mam wielki sentyment do tego krążka. Dziś moja ulubiona „trójca” Allons-Y (1) – Autumn’68 – Allons-Y (2)…

Wyobrażenia (2)

OM-D E-M1, 24 mm, f/2.8, 1/100 s, ISO 1000Cytat nr 14 z Epikteta można jeszcze uzupełnić jego słowami: „(…) Pierwszym i najważniejszym zadaniem (…) jest to, żeby wyobrażenia poddawać krytycznej ocenie i rozgraniczać je ściśle, i ani jednego z nich nie przyjmować za dobrą monetę, nie przesiawszy go wpierwej przez rzeszoto krytyki.” Marek Aureliusz zaś pisze w swoich Rozmyślaniach: „Jakie wyobrażenia często towarzyszą, takie będzie twoje myślenie, ponieważ dusza zanurza się w barwniku wyobrażeń (Cytat nr 5). I dalej: „Zanurzaj ją więc nieustannie w takich wyobrażeniach: „gdzie można żyć, tam też można dobrze żyć””. Napoleon Hill w „Planie pozytywnego działania” daje taki przekaz: „Wyobraźnia jest warsztatem duszy, w którym kształtują się wszystkie plany osiągnięć osobistych”. Jak ważne są wyobrażenia, że starożytni i współcześni mędrcy poświęcali im tyle czasu? Właściwie wszystko, co postrzegamy naokoło nas jest wynikiem naszych wyobrażeń. To one definiują nasz stosunek do rzeczywistości. Ile wokół nas jest ludzi nieszczęśliwych z powodu swoich chorych wyobrażeń. Epiktet poucza nas, żebyśmy wyrabiali sobie zdanie w każdym sprawie po dokładnym przesianiu naszych wyobrażeń przez rzeszoto krytyki. Od tego mamy przecież rozum. Marek Aureliusz radzi nam, abyśmy widzieli to, co dobre w otaczającym nas świecie. Tam gdzie można w ogóle żyć, tam można żyć dobrze. Napoleon Hill zaś pięknie nas uświadamia, że wyobraźnia jest warsztatem duszy, a to właśnie w niej przez nasze wyobrażenia stajemy się albo biedni albo bogaci duchem. Przerażony jestem ilu bliskich mi osób ten warsztat duszy nie docenia. Wykorzystuje go bezwolnie do tworzenia negatywnych wyobrażeń na wszystko, co ich otacza: na szanse życiowego sukcesu, na walory własnego intelektu i posiadanych talentów, na wielką dobroć, która w nich tkwi… Boleśnie przysłuchuję się negatywnym słowom, stosowanym do oceny własnego życia, swoich szans życiowych, a także w ocenie innych ludzi, o życiu których nie mają pojęcia. Te nieprzeciętnie negatywne wyobrażenia są jak rak na ich duszy, który zżera siły witalne i moc wiary w szczęście i wolność. Tracąc czas na negatywną postawę, będącą wynikiem chorych wyobrażeń, zabierają sobie i ich bliskim szansę na dobre i szczęśliwe życie. Do tego dochodzi jeszcze nieuprawnione obwinianie wszystkiego i wszystkich o swoje własne nieszczęścia. Oddam tu głos Epiktetowi, który w piątej części Encheiridionu stwierdza: „Ilekroć tedy borykamy się z trudnościami albo wpadamy w niepokój lub smutek, nikogo nigdy nie obwiniajmy o to, lecz siebie samych, to znaczy – nasze własne mniemania.”
Jestem szczęśliwy z tego, że mogłem znaleźć książki, których treść otworzyła mi duszę, a to pozwoliło na mozolną pracę nad okiełznaniem moich wyobrażeń…!

Wprost z iPada…

To pierwszy wpis na blog prosto z urządzenia mobilnego. Szkoda, że nie ma dostępu do zdjęć, które przechowuję w chmurze iCloud – byłby większy wybór. Muszę się zatem ograniczyć do tych, które są w blibliotece aplikacji „zdjęcia” i na dysku iPada (chyba, że czegoś jeszcze nie poznałem).

Kto oprócz filozofów stoickich…?

Plan_1Przedstawiłem po krótce w poprzednich wpisach swoich trzech ulubionych przedstawicieli filozofii stoickiej. Celem mojego „blogopisania” nie jest akademickie zagłębianie się w historię filozofii, nie są to teksty o zabarwieniu naukowym. Nie mam takich kompetencji, wiedzy ani zamiarów zastępować tych, którzy swoim wykształceniem mogliby te tematy wziąć na warsztat pisarski. Są zresztą w sieci źródła fachowych tekstów, pisanych przez naukowców i znawców tematu. Moim zamiarem jest dzielenie się własnymi przemyśleniami, wynikającymi z doświadczenia życiowego, okraszonego radością odkrycia mądrości Epikteta, Seneki i Marka Aureliusza. Ktoś mi niedawno powiedział: „nie są to teksty dla szerokiej publiczności”. Racja, mam tego świadomość, dlatego cieszą mnie każde lajki na blogu. Cieszy mnie chociażby jeden odbiorca moich przemyśleń. Może kiedyś będzie ich więcej, blog nadal funkcjonuje w sieci i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
Porusza mnie, czytając starożytnych filozofów, jak to możliwe, że po upływie tylu wieków, po tylu niesamowitych przemianach politycznych, społecznych, kulturowych, ich nauki i poglądy są nadal aktualne. Człowiek zawsze miał te same dylematy, zadawał sobie te same pytania. Dziś jest w posiadaniu większej palety narzędzi, które pomagają mu w znalezieniu odpowiedzi, ale przesłania, mądrości mędrców z długimi brodami są nadal aktualne. Nie zmieniło się również to, że filozofia jest domeną głównie osób w dojrzałym wieku. Było i jest nadal niewielu młodych ludzi, którzy pasjonują się studiowaniem i wdrażaniem w życie chociażby zasad życia stoickiego. W dojrzałym wieku, gdy człowiek dotyka głębiej zagadnień egzystencjalnych, gdy zaczyna rozliczać się ze swoich dokonań życiowych, gdy ciało i umysł zaczynają pracować na wolniejszych obrotach, gdy częściej w myślach pojawia się słowo „śmierć”, jednych pochłaniają religijne prawdy, inni poszukują prawd w szerszym spektrum. Jak we wspomnianym w poprzednim wpisie, życiowym schemacie blokowym, przyszedł czas podjąć decyzję: czy zaczynam zagłębiać się w teksy stoików i stosować się do ich zasad, czy dalej dryfuję, poszukując nie wiadomo czego we mgle, na środku oceanu niewiedzy, stojąc na kruchej łodzi życia. Moja decyzja skierowała mnie ku bardziej świadomemu życiu i pięknej przygodzie dalszej pracy nad sobą. Muszę w tym miejscu napisać jeszcze o jednym wielkim człowieku, który miał wielki wpływ na moje życie, któremu zawdzięczam to, jaki dziś jestem i co udało mi się osiągnąć. Mowa tu o Napoleonie Hillu. W porównaniu w wymienionymi wcześniej myślicielami jest to człowiek naszej epoki, choć już nieżyjący. Nie należy do przedstawicieli żadnej szkoły filozoficznej, tym bardziej nie można go nazwać filozofem stoickim. W wielu aspektach swojego bogatego życia nic go nie łączy z podstawowymi zasadami stoicyzmu, a wręcz jest na drugim ich biegunie. Ale są również i takie aspekty głoszonych przez niego poglądów, które zbieżne są do stoickich. Jego myśli i słowa znajdą się na łamach „stoiqowego” blogu. Będę je prezentował i rozważał, nawiązując do własnych doświadczeń.
Kim był zatem Napoleon Hill? To prekursor literatury o charakterze motywacyjnym, doradzającym jak osiągnąć sukces życiowy. Hill pochodził z biednej rodziny, mieszkającej w stanie Virginia. W wieku kilkunastu lat zaczął pisać teksty do lokalnej gazety, zbierając pieniądze na naukę. Jednak przychody te były niewielkie, co zmusiło go do porzucenia studiów. Pisanie jednak kontynuował. Rozpoczął pracę nad serią artykułów o sławnych ludziach. Wtedy udało mu się spotkać z Andrew Carnegie, który zaproponował mu współpracę. Polecił Napoleonowi napisanie pięciuset artykułów na temat ludzi sukcesu. Była to praca bez płacy, Carnegie jedynie wystawiał młodemu pisarzowi listy polecające. Hill pracował nad zleceniem dwadzieścia lat, spotkał się z najmożniejszymi ludźmi tamtych czasów. Awansował na osobistego doradcę Carnegie, potem był doradcą prezydentów: Woodrowa Wilsona i Franklina Roosevelt. Napisał wiele książek na temat dróg prowadzących do sukcesu, z których najsłynniejsza pt. „Myśl… i bogać się” sprzedawana jest współcześnie w milionowych nakładach. Szereg wykładów i wydane książki spowodowały, że Napoleon Hill stał się człowiekiem zamożnym. Jest on przykładem człowieka sukcesu, który dzięki determinacji, wiary w siebie i pracowitości pokonał brzemię biednego, wręcz ubogiego pochodzenia. Napoleon Hill żył w latach 1883 – 1970. Jego książki zajmują poczesne miejsce na mojej półce bestsellerów.

Co u Leydy…?

Lyda już prawie osiągnęła dorosłość. Jest wyjątkowo grzecznym i karnym psem. Ma swoje ugruntowane miejsce w rodzinie, zrosła się z nami pod każdym względem. Nie wiem tylko jak to jest z tą Jej miłością do nas, ponieważ kocha każdego: listonosza, ogrodnika, poborcę opłat za wodę (o zgrozo!!!), kuriera i wszystkich, którzy nas odwiedzają. A największą miłością darzy dzieci.Taki pies…

Dziś najświeższa galeria naszej „Goldenki”.

Leyda-1252 — OdzyskanoLeyda-1255 — OdzyskanoLeyda-1268 — OdzyskanoLeyda-1278Leyda-1293Leyda-1301Leyda-1313Leyda-1320Leyda-1321Leyda-1323Leyda-1325Leyda-1277

Marek Aureliusz

Marek Aureliusz to wyjątkowa postać historyczna, to rzadko spotykane połączenie wybitnego władcy i myśliciela – filozofa. Urodził się w 121 r. n.e., zmarł na dżumę w 180 r.n.e. Od roku 161 pełnił funkcję cesarza rzymskiego. Po śmierci rodziców jedenastoletniego Marka, został adoptowany i wyznaczony na następcę przez Antoniusza Piusa. Przyszło mu rządzić w trudnych czasach wielu epidemii, plag (szarańczy), rozruchów, konfliktów i wojen (m.in. z Partami, Markomanami, Kwadami, czy Sarmatami). Jako cesarz uważany był za sprawiedliwego władcę i „filozofa na tronie”. Niektórzy badacze jego życia twierdzą, że największym jego dziełem filozoficznym było jak najlepsze wykonywanie obowiązków cesarskich. Marek Aureliusz prowadził skromne, spokojne życie, zgodne z surowymi zasadami stoickimi. Miał głębokie poczucie obowiązku służenia krajowi i obywatelom. Dbał o dobre stosunki z senatem, przeprowadził reformy w dziedzinie administracji i prawa cywilnego. Należał do grona „pięciu dobrych cesarzy rzymskich” obok Nerwy, Trajana, Hadriana i Antoniusa Piusa. Marek Aureliusz jest autorem „Rozmyślań (do samego siebie)”, których dużą część napisał podczas wypraw wojennych.Poglądy Marka Aureliusza:

– nauczał jak panować nad emocjami. Twierdził, że nie powinno się dążyć do rozkoszy, sławy czy bogactwa. Szczęście i spokój duszy człowiek powinien odnajdywać w pracowitości oraz byciu wrażliwym i życzliwym,

– uważał, że świat jest teatrem, a ludzie aktorami, wyznaczonymi do odegrania skromnej roli. Twierdził, że nie należy buntować się przeciwko losowi i lękać się śmierci, która mieści się w naturalnym porządku świata.

„Rozmyślania (do samego siebie)” są pozycją, do której bardzo często zaglądam i przyswajam głęboką wiedzę filozoficzną tego wybitnego stoika.