Czas demontażu…

Wszystkie piękne w kolorach liście już opadły, zaczynając proces łączenia się z Matką Ziemią. Jesień to taki czas, gdzie nastroje panują raczej minorowe. Obserwując nieustanna walkę ciepła z zimnem, przytłaczani jesteśmy szalejącymi niżami oraz mniej szalonymi wyżami. W oczekiwaniu na białą, słoneczną zimę, staramy się przemykać między deszczami, załatwiając nasze codzienne i niezmienne obowiązki. Do tego Świat jesiennie zwariował, a Polska jakaś białoruska się robi… Czy to czas demontażu…? Na domiar tego nawet ja zacząłem demontaż, co widać na załączonym zdjęciu…
Czy każdy demontaż jest początkiem montażu? W przypadku mojego miniświata jestem pewien, że tak. W przypadku mojego ojczystego świata nie mam już takiej pewności. W przypadku makroświata liczę, że jeśli jest to demontaż, to proces ten będzie będzie dotyczył tylko „zła”, a wynik końcowy będzie dla „dobra” zwycięski.
Wracając na moje podwórko. Jak Feniks z popiołów do życia budzą się opuszczone przez życie, lecz pamiętające piękne czasy, stare mury.
Trzymam kciuki za wszystkie ręce, które delikatnie i z precyzją, odnawiają to, co się ledwo trzyma, nadając nową formę i nową siłę konstrukcjom, ścianom, dachowi…
Trzymam kciuki za głowy, a w nich za wiedzę tych, którzy planują i pilnują sztuki budowlanej…
Dzięki temu demontażowi jesień ma prawdziwe symptomy nadziei na wspaniały wynik montażu… Jest przy tym bardziej znośna i nieuciążliwa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s