Endless River

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Zawsze starałem się nie wypowiadać na temat nowo-poznanej muzyki po pierwszym przesłuchaniu. Tym razem jednak zrobię odstępstwo. W nocy z  10/11 listopada, ze słuchawkami na uszach podłączonymi do iPoda, przepłynąłem na łodzi razem z Davidem Gilmourem, Nickiem Masonem i Richardem Wrightem  po dźwiękach Endless River. Była to piękna muzyczna wycieczka, jaką od dawna oczekiwałem od Pink Floyd. Pierwsze wrażenie to – kontynuacja Wish You Were Here. Ale tak po prawdzie jest to przekrój przez ich całą twórczość. Dawno nie było na ich płycie takiego bogactwa dźwięków. Wydaje się, że nagrywali ten materiał nakładając sto albo i więcej ścieżek. Gilmour nareszcie się wycofał z gitarą, oddając wiele przestrzeni innym instrumentom. Oczywiście nadal Jego gitara brzmi przepięknie i nie można powiedzieć, że została całkowicie zmarginalizowana. Na tej płycie wszystko jest idealnie wyważone. Oprócz tego artyści oddali hołd nieżyjącemu Rickowi poprzez bardzo znaczące wyeksponowanie Jego gry na wszelkiego rodzaju instrumentach klawiszowych. Smaczkiem wyjątkowym jest zastosowanie organów Farfisa i systenzatora VCS3 – instrumentów tak charakterystycznych dla ich wczesnej twórczości. Płyta Endless River zespołu Pink Floyd jest prawdziwą perłą w berle, którą ten zespół zawsze będzie dzierżył, jako Król Rocka Progresywnego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s