Muzyczny „Początek”, muzyczne „Stworzenie”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA    Dziś nie o fotografii, a o muzyce. Okres od 5 do 12 maja to uczta muzyczna, której głównym daniem jest muzyka Genesis. I to same dania sporządzane na żywo.

Pierwsze danie to koncert Steva Hacketta w Zabrzu, który w zaprezentował setlistę wyśmienitych utworów Genesis z lat, kiedy był członkiem tego legendarnego zespołu. Więcej szczegółow na temat tego wydarzenia pod adresem: http://artrock.pl/zagrali/920/steve_hackett_zabrze_dom_muzyki_i_tanca_05_05_2014.html.
Drugie danie przed nami – to koncert The Watch –  progresywno rockowego zespołu z Włoch. Grupa powstała w 1997 roku z inicjatywy wokalisty i flecisty Simone’a Rossetti, który jest jej jedynym stałym członkiem. The Watch, mimo kilku własnych albumów, jest znany głównie z wykonywania coverów zespołu Genesis. W Bydgoszczy zaprezentują w całości album „The Lamb Lies Down On Brodway”, wydany pierwotnie w 1974 roku z Peterem Gabrielem jako wokalistą. I tu przechodzimy do deseru…
Deser to koncert Petera Gabriela, który będzie miał miejsce w Łodzi 12 maja br. W przeciwieństwie do Hacketta Peter Gabriel konsekwentnie nie wykonuje materiałów muzycznych Genesis, prezentując własną twórczość  Nie sposób jednak nie połączyć tych wydarzeń w jedną całość. Wspólnym mianownikiem jest „GENESIS”. O wrażeniach ze zblizających sie koncertów na pewno napiszą na Fotosferze.
Teraz jednak Kilka pytań do moich Gości:
1. Czy powracać koncertowo i muzycznie jak Steve Hackett do minionych lat członkostwa w Genesis?
2. Czy koncerty młodych zespołów (np. The Watch), grających covery  znanych artystów to pozytywne zjawisko?
3. Czy konsekwentnie promować tylko własną twórczość, nie uwzględniając historycznego wkładu do muzyki tworzonej i odtwarzanej w supergrupie, to dobra droga (Peter Gabriel)?

2 thoughts on “Muzyczny „Początek”, muzyczne „Stworzenie”

  1. Tak się składa, że nie byłem na żadnym z tych 3 koncertów (Hackett/The Watch/Gabriel), co nie znaczy, że nie odpowiem na pytania 🙂
    Zapewne było to widać po koncertach, pewnie też po emocjach widzów i słuchaczy, że każdy z tych występów – w mniejszej lub większej skali – odniósł sukces – byli chętni, by zobaczyć i usłyszeć na żywo Muzykę Genesis. W przypadku Hacketta i Gabriela na pewno także samych głównych bohaterów i muzyków im towarzyszących; może też (ale pewnie mniej) w przypadku The Watch. Jak dla mnie – twórczość Genesis, zwłaszcza składów 4- i 5-osobowych weszła do kanonu muzyki w ogóle, tzn. znajduje się wśród dzieł sztuki, a więc także jest i będzie grana przez inne, młode – coraz młodsze – zespoły.
    Co do Hacketta i Gabriela – każdy z nich obrał inną drogę, jedna i druga jest ciekawa, jeden i drugi koncert na pewno był dobry, ale mimo wszystko szkoda, że nie stać ich – razem z Collinsem, Banksem i Rutherfordem, aby chociaż na kilka, kilkanaście koncertów jeszcze raz zebrać się razem, odłożyć swoje solowe twórczości i zagrać „The lamb..”, „The Musical Box”, czy „Watcher of the skies”. Szkoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s