Wolna wola

Cytat_33 to chyba jedno z ważniejszych zdań w filozofii stoickiej. To sama jej esencja.
Czasami mam ochotę krzyczeć na cały głos: “ludzie, czemu nie doceniacie siły własnej wolnej woli…?” A dlaczego nie krzyczę? Ponieważ sam jestem niechlubnym przykładem niedoceniającego jej człowieka…
Jest ona, oprócz przydzielonego nam czasu, jednym z największych skarbów, będących w naszym posiadaniu. I tak jak inne skarby nie jest doceniana, szanowana i pielęgnowana. Każdy człowiek bardzo często z niej korzysta, lecz zazwyczaj dzieje się to bezwiednie, bez świadomości tego procesu. Świadome wykorzystanie wolnej woli to jedno z najważniejszych zadań każdego człowieka.
Epiktet pisze, że nic nie powinno być w stanie przezwyciężyć własnej woli za wyjątkiem jej samej… Jeśli jest ona ćwiczona i hartowana, to nie pozwoli na pokonanie jej żadnym obcym wpływom.
Nie piszę o tym bez świadomości i doświadczeń. Uczę się z trudem nie dopuszczać do tego, aby moja stała się ofiarą zewnętrznych wpływów. Uczę się równie silnie jak ją wykorzystywać, jak przy tym wzmacniać swój charakter, swoją siłę wewnętrzną i hart ducha. Nie jest to proste. Ale dla człowieka takiego jak ja, uwielbiającego wolność pod każdą postacią, zdrowa i silna wolna wola jest wartością bezcenną.

Gniew

Najpierw przeczytałem cytat_32… potem, nie pamiętam już od jak dawna, obejrzałem program informacyjny w TV. Oczywiście jak zwykle, nie było żadnej pozytywnej informacji. Wszystko po to, aby nas trwożyć, straszyć i niepokoić… Ale najważniejsze co zauważyłem, szczególnie na licach polityków partii rządzącej, to GNIEW… Pamiętam ich twarze wtedy, gdy pojawiły się na szklanym ekranie po raz pierwszy. Były miłe, spokojne, z lekkim uśmiechem i to szczerym, takie pełne ciszy wewnętrznej… Dziś już są spięte, pełne grozy, GNIEWU i… co tu dożo mówić… STRACHU. A ten strach połączony z gniewem nie wróży nic dobrego. Jak słusznie twierdzi Marek Aureliusz wraz z pojawieniem się gniewu, na twarzy zaczyna umierać piękno jej oblicza. Myślę, że w przypadku wspomnianych osób publicznych ono już w pełni zgasło i nie da się go przywołać na powrót…
Nie wiem dlaczego, ale złego człowieka można poznać po gniewie zaszytym na twarzy. Czy to prawda? Czy może to moje urojenia…? Nie powinno się oceniać człowieka po jego obliczu, ale jednak coś chyba w tym jest…?
Moja dewiza: wystrzegam się takich ludzi… Unikam oglądania ich w TV, unikam też takich, spotykanych w realu.
Przestrzegam jednak sam siebie przed zbyt pochopnym ferowaniem ocen… W wielu sytuacjach gniew jest wyrazem cierpienia, zasłoną, za którą chowa się nieszczęście. Dlatego zawsze wyznaczam sobie czas na spokojne przeanalizowanie przyczyn gniewu. Jeśli jednak nie mam na to czasu, robię krok w tył i grzecznie się wycofuję…

Wyobrażenia (4)

W cytacie nr 31 wracam do tematu wyobrażeń, które dla stoików stanowią podstawę postrzegania otaczającego świata. To bardzo długie zdanie można przeanalizować oddzielając tekst zawarty pomiędzy znakami ( oraz ) od reszty. Zajmę się najpierw tym z nawiasów.
Jeśli czyjeś wyobrażenie o jakimś zdarzeniu jest prawdziwe to, jak twierdzi Epiktet, takowy człowiek nie zasługuje na naganę. Nawet jeśli jest to innym nie na rękę. Daje to sytuację tzw życia w prawdzie. Ci, którzy żyją w prawdzie wiedzą jakie to rozkoszne uczucie… Jeśli jednak wyobrażenia te są fałszywe, to taka osoba zasługuje na naganę i sama sobie tym szkodzi, ponieważ błąd i szkoda są nierozerwalne. To jest oczywiste: fałszywe wyobrażenia skutkują powstaniem błędnego postrzegania, a w konsekwencji powstają szkody (w najlepszym przypadku pozastające tylko w umyśle). Gdy umysł uruchamia działania, efekty tego można zauważyć w otoczeniu i wśród innych ludzi.
Przejdę teraz do zasadniczej części zdania.
Epiktet wlewa we mnie optymizm twierdząc, że jeśli tylko zdam sobie sprawę z faktu, jak ważne są moje wyobrażenie, i że są one tak naprawdę drogowskazem mojej wszelkiej działalności, to nigdy nie powinien mnie dręczyć  gniew, nie będę nikomu urągał, nikogo nie będę nienawidził i nikim nie będę się gorszył. Jakie to proste… Klucz do mojego szczęśliwego i pełnego harmonii życia leży we mnie… Wystarczy tylko właściwie zarządzać moimi wyobrażeniami.
Dlaczego tak trudno to zrozumieć, a co gorsze – tak trudno wprowadzić w życie…?
Tylko praca, praca, praca nad sobą… A czasu jest coraz mniej…

Cytat_31

“Ktokolwiek więc poważnie zastanowi się nad tym, że drogowskazem wszelkiej działalności dla człowieka jest jego wyobrażenie (bez względu na to, czy jest ono prawdziwe, czy też fałszywe, bo jeśli jest prawdziwe, człowiek nie zasługuje na naganę, jeżeli fałszywe, sam szkodę ponosi, ponieważ błąd i szkoda są nierozerwalnie ze sobą związane) – kto sobie z tego zda sprawę, ten na nikogo nie będzie się gniewał, nikomu nie będzie urągał, nikogo nie będzie nienawidził, nikim nie będzie się gorszył” – Epiktet “Diatryby”

Pokonywanie trudności

Nawiązanie do cytatu 30.
Często się zdarza, że osoba stająca przed trudnym wyzwaniem dochodzi do wniosku: “to jest poza moim zasięgiem”. Oczywistym jest, że istnieją bariery nie do przekroczenia dla człowieka. Ale one też, jak to ujął Marek Aureliusz, nie są mu właściwe. Człowiek nie jest przecież stworzony do fruwania, nie jest stworzony do życia w środowisku wodnym, nie jest w stanie podnieść ciężaru jednej tony, itd, itp. Te zaś trudności, które są w zasięgu człowieka należy dzielnie pokonywać, bez marudzenia i utyskiwania. Znam dużo przypadków, kiedy człowiek przedwcześnie poddaje się niemocy i zamiast przeskoczyć przeszkodę, cofa się pokonany. Byłbym nieskromny, gdybym uznał, że mnie się coś takiego nie przydarzyło… Tylko słabi ludzie lub tacy, których słabość tymczasowo sparaliżowała mogą pochylać się pod byle ciężarem. Na co dzień każdy powinien mieć w pamięci słowa Marka Aureliusza i z ludzką siłą stawiać czoła temu, co dla człowieka jest właściwe.

Wieczór pamięci o JW

Tak bez wielkiego planowania Syn zaproponował mi wieczór pamięci Johna Wettona. Wpadł około dwudziestej, stół obłożyliśmy smakowitościami (oczywiście w rozsądnej ilości), do odtwarzacza wsunąłem płytę z koncertem Steva Hacketta „The Tokyo Tapes Live In Japan” i zaczęliśmy wspominki.  John Wetton to kolejny z wielkich muzyków, który zasilił Największą Orkiestrę. Odszedł w dniu 31 stycznia 2017 roku… Wspaniały basista, gitarzysta i wokalista, grający z największymi gwiazdami rocka progresywnego. Liczba albumów, na których zaznaczył swój artystyczny kunszt jest naprawdę imponująca.  Oprócz koncertu z Tokyo oglądnęliśmy jeszcze sporo różnych klipów z udziałem tego wspaniałego muzyka. Nasz wieczór poświecony pamięci o Johnie trwał do północy. Muzyka Wettona pozostanie z nami na zawsze…

PS dzięki za spotkanie 🙂