Moc filozofii

Tym wpisem rozstanę się na jakiś czas z mędrcami stoikami.
Cytat_50 jest jednym z moich faworytów, to moja ulubiona myśl cesarza – filozofa. Zresztą i dla niego też chyba taką była. Wynika to z tego, że myśl o uprawianiu filozofii bardzo go „uderza”.
Nie ma żadnej sytuacji w życiu tak odpowiedniej jak ta obecna, aby uprawiać filozofię. Często spotykam się z zarzutami, że głoszone przeze mnie poglądy są nieprzystające do współczesności. Zasypywany jestem argumentami, że sposób jaki staram się tłumaczyć swoje poglądy, to był dobry „kiedyś”…, że w „tamtych czasach” mogło to do kogoś dotrzeć, a nie do współczesnych ludzi. Oczywiście jestem świadom zmieniającego się świata. Z chęcią nadążam za nowinkami technologicznymi, staram się wsłuchiwać w poglądy młodszego ode mnie pokolenia. Szanuję metamorfozę i nowe fale myśli filozoficznych, próbuję zrozumieć nowe trendy, sposób spojrzenia na życie, na otaczający świat. Nie wszystko „kumam”, ale nie martwi mnie to…
Jednemu nie można jednak zaprzeczyć, że właśnie ten dzień, tu i teraz, to najlepszy czas na uprawianie filozofii, na zagłębianie się w modrości i delektowanie się ich sensem. Pisząc o filozofii mam na myśli tę współczesną i tą reprezentowaną przez starożytnych myślicieli, których rozważania, pomimo upływu czasu, są nadal aktualne i żadne nowe pokolenie nie będzie w stanie tego zmienić. Ani ja, ani żaden przedstawiciel współczesnego pokolenia nie mógłby Markowi Aureliuszowi powiedzieć, że reprezentuje przestarzałe poglądy, że są to „gusła” i „zabobony”, jak to mi kiedyś powiedział młody, wykształcony człowiek, odnosząc się do pewnych moich teorii. Teksty stoickich filozofów są dla mnie korzeniami, za pomocą których upajam się sokami uniwersalnych mądrości świata. I naprawdę nie ma lepszego czasu niż ten obecny, aby się nich pławić.
Słowa Marka Aureliusza mają jeszcze jeden podtekst, bardzo charakterystyczny dla stoików. Mam tu na myśli podkreślenie wagi teraźniejszości. Pisałem już o tym wcześniej, że z przeszłości powinniśmy wyciągać naukę, a przyszłością się nie stresować, ponieważ tak naprawdę to ważne jest tu i teraz.

Hańba

Komentarz do Cytatu_49.
Jak przystało na filozofa, Marek Aureliusz podkreśla w swoim cytacie znaczenie życia wewnętrznego, kreowanego przez, jak to on nazywa, duszę. Czy wyższość duszy nad ciałem jest zawsze podkreślana w poglądach stoików. Oczywiście nie. Ale w tym konkretnym przypadku myśliciel wskazuje jednak na tę wyższość. W jakim celu to robi? Pewnie interpretacji tego cytatu będzie wiele, ale ja spróbuję to zrobić na swój sposób.
Uważam zatem, że chodzi tu o po pierwsze o to, aby dbać zarówno o dobrą kondycję ciała, jak i ducha. Po drugie, czy powinna być utrzymywana równowaga dobrej formy obu składowych naszego jestestwa? Najlepiej by było… Nie do przyjęcia jednak jest sytuacja, gdy to dusza zaczyna zawodzić wtedy, gdy potrzeba jest siły, spokoju, wytrwałości… A najgorszym jest to, kiedy dusza jest słabsza od ciała.
Wiadomo, że z wiekiem ciało ludzkie podlega systematycznej degradacji i nic się na to nie poradzi. Jest to naturalny ciąg zdarzeń. Ale nasz umysł, nasze duchowe wnętrze rozwija się stale, niezmiennie, aż do śmierci. I jeśli ktoś doprowadza do sytuacji, że dusza zawodzi wcześniej niż ciało zasługuje, zdaniem Marka Aureliusza, na hańbę.
Jest obowiązkiem każdego człowieka, aby hartować ducha, przygotowywać go na trudne czasy, na wyjątkowe wyzwania. Nie można przecież doprowadzić do hańbiących zachowań…

Artystyczna matematyka

Czy słabość do nauk ścisłych jest w kontrze do inklinacji artystycznych?
Oczywiście, odpowiedź brzmi nie… Jest wiele przykładów mędrców tego świata, którzy łączyli zamiłowanie do nauk ścisłych z zacięciem artystycznym. Dla przykładu podam chociaż Leonarda da Vinci.
Ostatnio naszły mnie wspomnienia z dawnych lat… Uświadomiłem sobie ze smutkiem, że właściwie to nic nie zostało po moich notatkach z matematyki i fizyki z okresu studiów. Bardzo mi brak tych pamiątek.
Szkoda, że nie mogę wrócić do wykładów z matematyki i do fantastycznych ćwiczeń z fizyki na Politechnice Warszawskiej. Były to podróże w nieznane mi wtedy światy, nie do końca zrozumiałe. I jeśli mam dziś czegoś żałować, to właśnie tego, że w dalszym ciągu po ukończeniu studiów, tak hobbystycznie dla przyjemności, nie pogłębiałem wiedzy z matematyki wyższej, probabilistyki i fizyki kwantowej…
Jestem przekonany, że matematyka była „pra-zawiązką” mojego dzisiejszego, artystycznego spojrzenia na otaczający świat. Bo jakże można zagłębić się w arkana prawdziwej sztuki nie badając przy tym ekstremum krzywych i obliczać argumentów funkcji n-tego stopnia, spacerować po całkach powierzchniowych, swobodnie posługując się narzędziami analizy matematycznej, w tym rachunkiem różniczkowym i całkowym, elementami analizy liczb zespolonych…
Ileż piękna i delikatności jest w sformułowaniach typu: „przestrzeń Banacha i Hilberta”, ileż niespotykanych i prawdziwie wciągających niespodzianek jest w twierdzeniach i metodach rachunku różniczkowego funkcji jednej i wielu zmiennych, w zagadnieniach związanych z optymalizacją, poszukiwaniem ekstremów lokalnych i globalnych oraz w umiejętności badania przebiegu zmienności funkcji. Czyż nie brzmi wspaniale: „wyznaczanie parametrów rozkładu zmiennej losowej o rozkładzie dyskretnym i ciągłym” lub „zastosowanie twierdzenia granicznego i prawa wielkich liczb do szacowania prawdopodobieństw”, albo w końcu: „przestrzeń probabilistyczna, prawdopodobieństwo klasyczne i geometryczne”, „zmienna losowa jednowymiarowa i dystrybuanta”, „podstawowe rozkłady dyskretne: dwupunktowy, dwumianowy, równomierny dyskretny, wielomianowy, Poissona, geometryczny, hipergeometryczny”…??? Uff… Wystarczy…
Nauki ścisłe są jak wulkan wszechogarniającego artyzmu. Matematyka i fizyka to królowe nauk i od nich wszystko się zaczyna: rytm muzyki, składnia , syntaktyka, łączenie kolorów…
Z wdzięcznością wspominam takie osoby, jak m. in.: Panią prof. Alina Taichert – Gaidę, Pana prof. Jerzego Pusza i Pana dr. Tadeusza Tymosza… To była piękna niezapomniana przygoda…

Zależne -Niezależne (4), Wyobrażenia (6)

Komentarz do Cytatu_48

Smutek, lek, strach, obawy, melancholia, żal, złość… można wymieniać dalej i dalej… Iluż ludzi paraliżują te negatywne stany psychiki…?
Podejmowałem ten temat już we wcześniejszych wpisach, lecz teraz nadarzyła się kolejna okazja do jego odświeżenia za sprawą krótkiego i dosadnego cytatu Marka Aureliusza. To także powrót do tematu o rzeczach zależnych i niezależnych, a także do tematu wyobrażeń. Filozof w pierwszym zdaniu zawarł sformułowanie „czegoś zewnętrznego”, zatem od nas niezależnego, na co nie mamy wpływu. W zdaniu tym znajduje się jeszcze wyraz „osąd”, czyli inaczej mówiąc „własne wyobrażenie”. I cóż w tym zdaniu jest takie ważne…? Mianowicie to, co dla stoików jest najistotniejsze: coś zewnętrznego, co jest ode mnie niezależne, nie może mnie niepokoić, wprowadzać w stan lęku, strachu, gniewu…, to tylko moje wyobrażenia (osąd) o tym czymś powodują taki stan ducha. Oczyszczenie się z błędnych wyobrażeń, z chorych osądów da z pewnością spokój i ukojenie. Kluczem do wolności i wewnętrznej równowagi jest wbicie siłą w swoją podświadomość definicji rzeczy zależnych i niezależnych oraz wpływu wyobrażeń na naszą psychikę.
Niech ten cytat wielkiego myśliciela stanie się mottem, rodzajem myśli przewodniej w pracy nad sobą…

Życie bez celu

Komentarz do Cytatu_47_
Kilka razy na łamach swojego blogu pisałem o stawianiu sobie celów (przykład: https://stojaq.me/2014/12/06/ikigai/ ). Wspominałem swoje doświadczenia w walce z bylejakością własnego życia. To dzięki książkom napisanym przez Napoleona Hilla stalem się kimś innym. Nauczyłem się stawiać cele krótkoterminowe i strategiczne. Realizuję je konsekwentnie do dziś. Dumą mnie napawa myśl, że potrafię do nich dążyć z pełną determinacją. Nie wyobrażam sobie dryfowania po oceanie życia…
Stawiane cele powinny mobilizować do działania, lecz nie frustrować swoją nieosiągalnością. Cele winny być jasno sprecyzowane, zawsze dostępne czy to w formie zapisanej na kartce, czy w swoim tajnym notatniku, czy też na dysku komputera lub katalogu w chmurze. Regularnie należy je odczytywać, przypominać sobie ich treść i sens. Zapomniane nie stanowią żadnej wartości.
Radość z osiągnięcia zamierzonego celu jest ogromna.
Seneka twierdzi, że życie bez celu jest błądzeniem i ma rację… Zachęcam zatem do zdefiniowania własnych celów życiowych i smakowania zwycięstwa wynikającego z ich osiągania.